Przejdź do treści głównej

Laureaci S3KTORa 2015: Spotkania przez duże „S” [patronat ngo.pl]

autor(ka): Rafał Gębura, warszawa.ngo.pl
2016-07-28, 03:00
archiwalne
Foto: David Castro Caso.
Grupa warszawskich studentów zorganizowała romskim uczniom bezpłatne korepetycje. Na nauczycieli nie mieli co liczyć – brak czasu. Na rodziców też – często sami nie potrafią czytać i pisać. Spotkania przez duże „S” to kolejna inicjatywa wyróżniona nagrodą S3KTOR, którą prezentujemy w serwisie warszawa.ngo.pl.

Ludwika była w czwartej klasie, ale nie potrafiła czytać. Nie szło jej i bardzo się tego wstydziła. Na szczęście lubiła wierszyki. Razem z korepetytorką czytały je sobie na zmianę, a następnie przybijały pieczątkę w książce. Ludwika połknęła bakcyla. Zapisała się do biblioteki i po raz pierwszy w życiu wypożyczyła książkę. Zadzwoniła do korepetytorki i przeczytała jej kilka wierszyków na głos. Andżelika dzięki korepetycjom nauczyła się pisać i założyła pamiętnik. Odys pracował tak ciężko, że został jednym z dwóch najlepszych uczniów w klasie. Marysia Złonkiewicz, bałkanistka i kulturoznawczyni, na przestrzeni kilku ostatnich lat pracowała z siódemką romskich dzieciaków. Byli różni, niektórzy w ogóle nie chcieli się uczyć. Kiedyś przyszła na umówione zajęcia i nie zastała nikogo w domu. Innym razem byli wszyscy, ale zapomnieli ją uprzedzić, że dzisiaj świętują imieniny.

Podobnych historii było wiele. Trafiła jej się dziewczynka, która w środku roku szkolnego wyjechała z rodzicami do Anglii. Wrócili po kilkunastu miesiącach w przekonaniu, że nic takiego się nie stało. – Bywało ciężko – przyznaje Złonkiewicz. – Ale nie wynikało to ze złej woli Romów. Raczej z niewiedzy – zastrzega.

Rom w polskiej szkole

– Sytuacja romskich dzieci jest szczególnie trudna – przekonuje Złonkiewicz. Spora część ich rodziców nie skończyła szkoły. Niektórzy w ogóle do niej nie chodzili. Nie są więc w stanie samodzielnie pomagać dzieciom w nauce.

– Często nie wiedzą, jak działa polski system edukacji: że do szkoły trzeba przyjść na określoną godzinę, że trzeba mieć odrobione lekcje i komplet zeszytów. Jak mają egzekwować to od swoich córek i synów? – zastanawia się. – Kluczowe jest również to, że w romskich domach zwykle rozmawia się po romsku. Młodsze dzieci nie mówią więc dobrze po polsku, co utrudnia im start w szkole – zauważa.

Inny problem to system edukacji oraz nauczyciele. – Brazylia, z którą pracowałam, uczyła się o polskiej fladze, hymnie, ale nie miała choćby wzmianki o mniejszościach etnicznych – opowiada korepetytorka. Nauczycielka nie znalazła czasu, by uzupełnić te braki. – Nadrobiłyśmy to podczas korepetycji. Tłumaczyłem jej, że jest jednocześnie Romką i Polką – opowiada.

– Z nauczycielami jest różnie – zaznacza Złonkiewicz. Słyszała o takich, którzy przygotowują romskim dzieciakom dodatkowe materiały. Ale spotkała też takich, którzy woleliby nie zawracać sobie nimi głowy. „W szkole jest tylu murzynów i Chińczyków, że nie jesteśmy w stanie poświęcić czasu każdemu” – usłyszała od jednej z nauczycielek. Zetknęła się też z taką, która pod nieobecność romskich uczniów potrafiła rzucić tekstem: „Pewnie gdzieś wyjechali tymi swoimi wozami”. – Najgorsze jest jednak to, że w niektórych szkołach nauczyciele załatwiają romskim uczniom zaświadczenia o niepełnosprawności intelektualnej. Po to, by oficjalnie móc od nich mniej wymagać. Nauczyciele mają wtedy alibi: dziecko nie opanowało materiału, bo jest upośledzone – opowiada korepetytorka.

Z fascynacji do Romów

Jej przygoda z Romami zaczęła się w 2008 roku, kiedy usłyszała od znajomych o rodzeństwie z ulicy Grochowskiej. Mieli problemy z nauką, potrzebowali korepetycji. Marysia Złonkiewicz była wtedy studentką, fascynowała ją kultura Romów. Pomyślała, że to dobra okazja, żeby lepiej ich poznać. Zaczęła pomagać dzieciakom w odrabianiu lekcji. Uczyli się historii, poznawali nazwy europejskich stolic, rozwiązywali matematyczne równania.

Po kilku spotkaniach powiedzieli jej o kuzynach, którym też przydałoby się wsparcie. – Nie byłabym w stanie ogarnąć tego samodzielnie – mówi. Napisała ogłoszenie, że szuka wolontariuszy do pracy z romskimi dziećmi, i wywiesiła je na kilku wydziałach Uniwersytetu Warszawskiego. Zgłosiło się kilka osób.

Ewa Pawłowska z Ośrodka Pomocy Społecznej na Pradze Południe, która na co dzień pomaga społeczności romskiej, obdzwoniła na prośbę studentów kilka rodzin z pytaniem, jak ich dzieciaki radzą sobie z nauką i czy nie przydałoby im się dodatkowe wsparcie. Chętnych nie brakowało. – Wbrew powszechnej opinii, wielu romskim rodzinom bardzo zależy na edukacji dzieci. Mówili, że wykształcenie zapewni im szacunek innych – opowiada Złonkiewicz. Korepetytorzy spotykali się z romskimi uczniami najczęściej w ich rodzinnych domach. Rodzice mogli zobaczyć, jak wyglądają korepetycje i upewnić się, że dzieciakom nie dzieje się krzywda. Korepetytorzy mieli z kolei okazję dowiedzieć się czegoś o Romach. Zaskoczyła ich romska gościnność.

– Za wszelką cenę chcieli się jakoś odwdzięczyć. Gotowali nam obiady albo kupowali prezent na koniec roku szkolnego – opowiada Złonkiewicz. Jest wegetarianką, więc specjalnie dla niej jedna z mam przygotowywała oddzielny, bezmięsny posiłek.

Przeczytaj artykuły o innych laureatach nagrody S3KTOR - Korona WarszawyŚmieci na wysokości, Pasieka edukacyjna oraz Hostel LGBT.

Czy po wakacjach też się spotkamy?

W 2015 roku udało im się znaleźć pieniądze na pensje dla siedmiu korepetytorów. Mieli pod opieką czternastu romskich uczniów: pracowali razem nawet kilka razy w tygodniu. Efekt? – Wszystkim dzieciakom udało się poprawić oceny i przejść do następnej klasy – cieszy się Złonkiewicz. – Zła wiadomość jest taka, że projekt właśnie się skończył i pewnie nie wszyscy będą mogli kontynuować zajęcia jako wolontariusze. Dlatego intensywnie szukamy nowych źródeł finansowania – mówi.

Co roku to dla nich wyjątkowo trudny moment. Romowie pytają, czy po wakacjach też będą przychodzili do ich dzieci. Opowiadają o kuzynie, który od września idzie do szkoły i sugerują, że jemu też przydałaby się pomoc. – A my nie możemy niczego obiecać – smuci się korepetytorka. W tym roku opiekowała się dziewczynką o imieniu Parys. Bardzo się polubiły, poszły nawet razem do kina. Na ostatnich zajęciach Marysia obiecała jej, że po wakacjach też będzie do niej przychodzić. W najgorszym wypadku jako wolontariuszka.
 

Inicjatywa Spotkania przez duże „S” Fundacji Humanity in Action Polska zdobył nagrodę S3KTOR w kategorii Edukacja oraz nagrodę mieszkańców.

Projekt Spotkania przez duże „S” został zrealizowany przy wsparciu finansowym Fundacji „Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość” (EVZ) oraz we współpracy z Fundacją Humanity in Action Polska. Od dwóch lat jego koordynatorkami są Marysia Złonkiewicz oraz Jarmiła Rybicka związana z Fundacją HIA Polska.


Dowiedz się, co ciekawego wydarzyło się w III sektorze. Śledź wydarzenia ważne dla NGO, przeczytaj wiadomości dla organizacji pozarządowych.
Odwiedź serwis wiadomosci.ngo.pl.



Poznaj ofertę SCWO: warszawa.ngo.pl/scwo



Źródło: Inf. własna [warszawa.ngo.pl]
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 4 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywność lokalna
  • dialog społeczny, społeczeństwo obywatelskie
  • dzieci
  • edukacja
  • inicjatywy oddolne
  • integracja społeczna
  • miasto
  • mniejszości narodowe i etniczne
  • oświata
  • równość
  • wolontariat