10.09.2010 22.41
Wiadomość archiwalna

Kawa i NGO-sy

Od 4 do 7 czerwca przy kawiarnianych stolikach, na kanapach, krzesłach i parapetach trwały spotkania z działaczami warszawskich organizacji pozarządowych. W oparach latte i espresso działacze grup formalnych i nieformalnych opowiadali o swoich organizacjach i wspólnie z kawiarnianymi gośćmi szukali odpowiedzi na pytanie o rolę oddolnych inicjatyw w kształtowaniu życia i tożsamości Warszawy.

autor(ka): Dorota Borodaj
2009-06-08, 10.51
fot. Dorota Borodaj
Wszystko w ramach opisywanych już Dni Warszawskich Organizacji Pozarządowych, realizowanych przez Forum Dialogu Społecznego i Centrum Komunikacji Społecznej. „Kawiarniami obywatelskimi” stały się zarówno działające w ten sposób na co dzień miejsca spotkań warszawiaków, jak i specjalnie na te dni zaaranżowane przestrzenie. Zgodnie z założeniem organizatorów – Stowarzyszenia „DuoPolis”, przez cztery dni nie tylko prezentowano dorobek poszczególnych organizacji, ale stworzono również pole wymiany wiedzy i doświadczeń poprzez cykl spotkań edukacyjnych. Rozmawiano o miejskiej akupunkturze, wolontariacie, feminizmie i działaniach na rzecz równego statusu kobiet i mężczyzn, o odkrywaniu historii miasta i dzielnicy, sytuacji osób niepełnosprawnych, działaniach na rzecz praw zwierząt, czy wegetarianizmie. Tematem było wszystko, co łączy się ze społeczną aktywnością, z odpowiedzią mieszkańców miasta na otaczającą ich rzeczywistość i ich partycypacją w jej przekształcaniu.
Kawa? Rewolucja?
Czy kawiarnia to dobre miejsce na rewolucję? I co właściwie takowa miałaby oznaczać? „Całą młodość spędziłem w kawiarniach. To właśnie są miejsca, w których dziś jest miejsce jeśli nie na rewolucję, to na pewno na zdrowy obywatelski ferment” – powiedział Sebastian Lenart (Staromiejski Dom Kultury) na początku spotkania w redakcji Res Publiki Nowej, prowadzonego przez Joannę Erbel z „DuoPolis”. Kawiarnie warszawskie, w czasach PRL-u miejsca spotkań i zabaw artystów szukających miejsc wolnych od socjalistycznej szarugi, dziś coraz częściej znajdują swoje miejsce w połowie drogi między urzędnikami i instytucjami państwowymi, a mieszkańcami. Stają się miejscem, gdzie przy zielonej herbacie lub wódce spotykają się ze sobą członkowie danego środowiska, a coraz częściej – danej ulicy czy dzielnicy. – Określenie Kawiarnia Obywatelska trochę mnie odstrasza, to nie do końca jest nazwa, o którą nam chodzi. Na pewno jednak chodzi o ideę w tej nazwie zawartą – o „kopanie” rzeczywistości, szukanie dróg do jej zmiany środkami, jakie posiada każdy z nas – mówił Grzegorz Lewandowski z Chłodnej 25. Alicja Pękalska z Kępa Cafe zauważyła, że właśnie otwartość i lokalność takich miejsc może przyczynić się do pobudzania postawy współodpowiedzialności za otoczenie: – Niektóre problemy, z jakimi do Kępa Cafe przychodzą mieszkańcy naszej dzielnicy pokazują, że tak naprawdę nie mają lub nie wiedzą, do kogo powinni się zwrócić.
Takie sytuacje urzeczywistniają obraz kawiarni, w której kiedy się chce, to się bawi, kiedy chce – pracuje spokojnie nad kawą, bez zaglądania w kubek i nerwowego zamawiania kolejnej, byle tylko móc w spokoju posiedzieć jeszcze chwilę, kiedy zaś trzeba – zostawia klucze, szuka rady lub wsparcia własnych działań. Taki profil obrała m.in. Serenissima, który wyznaczają zagadnienia z dziedziny historii sztuki oraz Europy Środkowowschodniej, w szczególności Ukrainy, Białorusi, Rosji i Litwy. – Od początku postanowiliśmy stworzyć miejsce, które daje narzędzia organizacjom, działaczom, ludziom chcącym realizować swoje działania artystyczne lub animacyjne, a niemającym do tego narzędzi czy przestrzeni. My możemy to zaproponować np. w postaci darmowego Internetu, miejsca do spotkania – mówił Waldemar Chmiel.
Spotkania, spotkania…
Istotą działania "kawiarni obywatelskiej" jest niewymuszona chęć spotkania się, czy to towarzyskiego – w danym środowisku, czy „zadaniowego”, gdy rzeczywistość domaga się komentarza lub zmiany. Kawiarnia staje się metaforą niesformalizowanej przestrzeni, otwartej na potrzeby gości, należących jednak do szczególnego świata tych, którzy mają potrzebę wkładu w otaczającą ich rzeczywistość.
„Kawiarnie Obywatelskie” otworzyły się przede wszystkim dla wszelkich poszukiwaczy zmiany społecznej, takich jak np. Stowarzyszenie Otwarte Drzwi, które od kilkunastu lat aktywnie przeciwstawia się wszelkim formom wykluczenia społecznego. W kawiarni Sens Nonsensu na warszawskiej Pradze o stowarzyszeniu opowiadały gościom Anna Machalica, prezeska stowarzyszenia, oraz pani Anna – wolontariuszka, działająca w poradni psychologicznej. To właśnie wolontariusze, bezinteresowni animatorzy zmiany są, lub też powinni być fundamentem sektora obywatelskiego; niezależnie od wieku, dysponujący wiedzą, energią u umiejętnościami, a przede wszystkich chcący dzielić się z tymi, którzy potrzebują wsparcia w budowaniu stabilnego, twórczego, samodzielnego życia. Tym to wszystko trudniejsze, że prawne obostrzenia i polityka państwa coraz silniej przesuwają granicę trzeciego sektora w kierunku biznesu – działanie, które ma być zawsze na powierzchni jego funkcjonowania, przysypane zostaje tonami papieru, a energia ucieka w kilometry przechodzone między urzędami.
Spotkanie z działaczkami wyrosłego z nurtów anarchofeministycznych Kolektywu UFA, odbyło się w Redakcji Krytyki Politycznej. Ta nieformalna grupa, której osobowości prawnej użycza Fundacja Centra, skierowana jest szczególnie do kobiet i osób queer. Nie ma tu lidera ani liderki. Decyzje podejmuje się poprzez długie dyskusje i konsensus wszystkich członkiń i członków kolektywu. To przestrzeń, gdzie w jednym pokoju odbywają się zajęcia komputerowe dla osób starszych, a w drugim – warsztat wizażu dla queerów, a podczas wspólnej przerwy na kawę okazuje się, że (wbrew stereotypom), w ruch nie idzie woda święcona. Znów powraca tu kwestia wolontariatu – UFĘ tworzą społeczniczki i społecznicy, którzy postanowili sami wykreować miejsce, gdzie będą mogli realizować wszystkie swoje pomysły, a co więcej – gdzie nie zabraknie miejsca na działania innych, szukających przyjaznej przestrzeni.
Spotkanie, działanie, zmiana – tak najprościej nakreślić cały bagaż doświadczeń, jakimi wymienili się mieszkańcy Warszawy. Dobrze jest rozmawiać o tym przy dobrej kawie. Jeszcze lepiej – gdy spotkanie takie ożywia społeczną tkankę i przyspiesza miejski puls.
Koordynatorami projektu „Kawiarni Obywatelskich” są Joanna Erbel i Grzegorz Lechowski ze stowarzyszenia „DuoPolis”.

 

miejsce: Warszawa
źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Komentarze | dodaj komentarz
Nie ma żadnych komentarzy - dodaj komentarz
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.