Przejdź do treści głównej

Wyzwanie na po Euro 2012

autor(ka): Aleksandra Gołdys, Projekt Społeczny 2012
2012-05-11, 12:13
archiwalne
Aleksandra Gołdys
GOŁDYS: Jeśli podejmiemy wysiłek i wyciągniemy wnioski z procesu przygotowań do Euro 2012, to będziemy mogli nauczyć się wiele.

Byłoby dobrze, gdyby dyskusja o społecznych korzyściach z mistrzostw odbyła się 3-4 lata temu. Musimy zdać sobie sprawę, że zarządzanie społecznymi oddziaływaniami wymaga wiedzy, planu, głębokiej, otwartej dyskusji i przede wszystkim czasu. Choć to, co społeczne zawiera się we wszystkim, również w zagadnieniach infrastrukturalnych, powinniśmy rozszerzyć zakres Euro-tematów o takie, które wprost nie wiążą się z turniejem, ale mogłyby przysłużyć się zmianom w ważnych dla wszystkich obywateli obszarach. Chodzi tu o sport (szczególnie powszechny), zdrowie publiczne, wolontariat sportowy, sytuację organizacji sportowych (nie tylko PZPN), sytuację osób niepełnosprawnych, zarządzanie zmianą, standardy podejmowania decyzji w polityce, partycypację społeczną, współpracę między instytucjami, wizerunek kraju i wiele innych.

Ugrać coś na warunkach Euro

Obecna krytyka Euro 2012 jest wyrazista („to szowinistyczna impreza!”, „mogliśmy wydać te 100 miliardów na pomoc rodzinom albo budowę mostów i szpitali”) i demagogiczna. Możemy oburzać się, ponieważ przy wielu trapiących nas problemach zdecydowano, że bierzemy na siebie organizację wielkiej i drogiej imprezy na zasadach dyktowanych przez UEFA. Ale ta decyzja zapadła i 4 lata temu stała się elementem kontekstu naszego działania – realistyczne podejście do tego zagadnienia powinno skupić się na wygospodarowaniu maksymalnej ilości przestrzeni, działań i pieniędzy na rzeczy korzystne dla nas – Polaków i Ukraińców, a nie dla globalnych korporacji. Gniewanie się na UEFA, że zarabia na nas pieniądze i wymusza na wszystkich swoje zasady jest dziecinne – uczmy się od nich, jak zawsze wyjść na swoje. To nam – rządowi, samorządom, organizacjom i biznesowi powinno zależeć, by w warunkach Euro ugrać coś dla siebie.

Presja czasu, przestrach i złe przyzwyczajenia

Już na samym początku popełniono pewien błąd w komunikowaniu mieszkańcom o Euro 2012. Zupełnie zignorowano fakt, że mistrzostwa społecznie udane to mistrzostwa społecznie akceptowane, a wcześniej poznane, wyjaśnione i otwarte na głos obywateli. Zabrakło akcji przybliżania i doświadczania mistrzostw jako inwestycyjnego przyspieszenia, podejmowanego z myślą o nas wszystkich. Ponieważ od kilku lat przyglądam się tej kwestii, mogę powiedzieć, że ten błąd wynikał nie ze złych intencji i wyrachowania, a raczej z presji czasu, przestrachu i złych przyzwyczajeń. Instytucje odpowiedzialne za przygotowanie mistrzostw musiały działać w warunkach takiego przyspieszenia, że siłą rzeczy kwestie komunikacji były drugorzędne, a w niektórych sprawach – zagrażające. Konsultowanie wszystkiego z mieszkańcami sprawiłoby pewnie, że skala inwestycyjnych opóźnień byłaby jeszcze większa, ale przecież nie można w realnym świecie myśleć logiką wszystko albo nic. Wiele tematów można było skonsultować – nastawienie mieszkańców miast-gospodarzy Euro byłoby wtedy na pewno dużo lepsze, a i inwestycje by na tym skorzystały.

Dla mnie przykładem haniebnego zaniedbania w tym względzie są okolice Stadionu Narodowego – fantastyczna przestrzeń, która mogła posłużyć mieszkańcom Saskiej Kępy i obu Prag na przykład do przyjaznej i bezpłatnej rekreacji, straszy gołym betonem (czy tarcicą).

Głębsza refleksja nie jest „koko”

W Polsce nadal dominuje powierzchowny PR nad mądrą polityką informacyjną. Media roztrząsają chwytliwe wątki „Koko EURO spoko” czy „skandalicznych odpraw”. Wszyscy piszą, że nie zdążyliśmy z autostradami, więc mamy dowód, że zdążyć jest zawsze ważniejsze od tego jak zdążyć, refleksji czemu nie zdążyliśmy, czy dyskusji nad miejscem partycypacji społecznej przy różnego rodzaju inwestycjach. Zrozumienie tych zagadnień wymagałoby więcej wysiłku, nie mieści się w internetowym leadzie, a przez to po prostu nie jest „koko”.

Koniec marudzenia

Trzeba zdać sobie sprawę, że w cieniu tych popularnych wątków zdarzyło się wiele rzeczy, które mają (czasem potencjalnie) znaczenia dla kwestii społecznych w Polsce. Samorządy miast-gospodarzy Euro musiały przygotować się na turniej, stworzyć mechanizmy zarządzania wolontariatem, kwestiami bezpieczeństwa, współpracy z różnymi aktorami. Wiedza z zakresu zarządzania powinna być postrzegana jako kluczowa korzyść w kraju, w którym wciąż panuje dyktat instytucjonalnej biurokracji nad logiką efektywności. Również w sytuacji, w której nie wszystko się udało. Społecznie istotne jest to, czego nauczyły się instytucje biorące udział w skomplikowanym procesie przygotowań. Potencjalnie ważne dla wielu różnych organizacji może być to, czego dzięki UEFA nauczyło się 7 tysięcy wolontariuszy, którzy po mistrzostwach zostaną z chęciami do dalszych działań.

Sama UEFA, w ramach swojego CSR-u, sfinansowała cztery projekty społeczne dotyczące dostępności przestrzeni dla osób niepełnosprawnych, współpracy ze środowiskami kibicowskimi, zdrowiem i zmianą lokalną poprzez sport oraz rasizmu. To są tematy w Polsce naprawdę zaniedbywane i warto docenić, że mistrzostwa były bodźcem do ich systemowego podjęcia. Dodatkowo spółka PL.2012 realizuje w dwóch miastach duży projekt dotyczący aktywizacji zawodowej bezrobotnych poprzez wolontariat i staże w organizacjach sportowych. Spółka prowadzi również Akademię Euro, szkolącą usługodawców, którzy będą mieli kontakt z kibicami w trakcie turnieju.

Projekt Społeczny 2012, w którym sama pracuję, dzięki Euro (potraktowanym przez nas jako pretekst) zgromadził szereg organizacji pozarządowych oraz instytucji państwowych do wspólnej pracy nad zagadnieniami sytuacji organizacji sportowych w Polsce, wolontariatu sportowego i sportu powszechnego. Udało nam się między innymi namówić Ministerstwo Sportu do badań nad społecznym znaczeniem boisk Orlik – już teraz podejmowane są działania mające na celu bardziej strategiczne i uwrażliwione na korzyści społeczności lokalnych programy na tych boiskach.

Jeśli wyciągniemy wnioski, to nauczymy się wiele

To, czy społecznie skorzystamy okaże się po turnieju. Jeśli będziemy umieli podjąć wysiłek wyciągania wniosków z procesu przygotowań, zarówno z poziomu polityki centralnej, jak i mechanizmów zarządzania, działania prawa, współpracy czy planowania, to będziemy mogli nauczyć się wiele. Warto więc skupić się nad rolą sportu w życiu Polaków, znaczeniem wolontariatu jako zasobu organizacji, nad sytuacją osób niepełnosprawnych, nad mądrym zarządzaniem inwestycjami – na te tematy nie jest za późno. Postarajmy się znaleźć sposoby na kontynuowanie programów społecznych zainicjowanych przy Mistrzostwach, zastanówmy się nad nieobecnością pewnych wątków (np. ekologii), nie bójmy się refleksji nad błędami, które popełniono w procesie przygotowań. By tak się stało, instytucje odpowiedzialne za Euro muszą chcieć podzielić się swoją wiedzą, a media potraktować ją nie tylko jako powód do efektownych oskarżeń, ale jako impuls do społecznego uczenia się.

 

Aleksandra Gołdys – socjolożka, pracuje w Projekcie Społecznym 2012 prowadzonym przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, a finansowanym przez Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe. Zajmuje się społecznymi korzyściami, jakie możemy osiągnąć dzięki organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej. W ramach projektu prowadzi badania nad sportem i wolontariatem sportowym.


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 2 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • osoby z niepełnosprawnościami
  • partycypacja
  • sport
  • tradycja
  • wolontariat
  • wolontariusze