DZIŚ

Rosja: Dzień Dyplomaty

Kilka żyć podręcznika

Główną zasadę akcji „Zamień swój podręcznik” obrazuje jedno zdanie: przynieś niepotrzebne już szkolne książki, a dostaniesz inne – na bieżący rok szkolny. Na tym opiera się prowadzona już od dziesięciu lat wymiana prowadzona przez Stowarzyszenie „Otwarte Drzwi” na warszawskiej Pradze. Ekologiczne, oszczędne. I przede wszystkim uczy prostej i ważnej zasady: żeby dostać coś w zamian, trzeba najpierw dać coś od siebie.

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): Adrian Kubicki

2010-08-30, 03.36

Dla wielu rodzin, także praskich, przełom sierpnia i września to bardzo trudny czas. Wydatki związane z wysłaniem dzieci do szkoły oscylują w granicach kilkuset złotych. Im większa liczba dzieci tym wydatek jest większy, nieraz pochłaniający większość miesięcznych dochodów rodziców.

– Zarabiam 900 złotych. Ostatnio szukałam dla jednego z moich synów nowej książki do rosyjskiego. Okazało się, że kosztuje 60 złotych – mówi mi u progu wejścia do stołówki prowadzonej przez Stowarzyszenie Otwarte Drzwi, czterdziestokilkuletnia pani Maria. W ręku ma pełną reklamówkę książek. Przyszła razem ze swoimi sąsiadkami, jak co roku, żeby znaleźć dla swoich dzieci jak najwięcej z wymaganych na ten rok podręczników. Ze sobą przyniosła wcześniej te, które służyły jej synom w zeszłym roku, też zresztą pochodzące z wymiany.
– W ubiegłym roku znalazłam tutaj prawie wszystkie podręczniki. Nie muszę chyba tłumaczyć, jaka to dla mnie oszczędność – przyznaje.
W stołówce rozstawiono kilka stolików, na których leżą sterty książek. Są to podręczniki do wszystkich klas szkoły podstawowej i gimnazjum, niemal z każdego przedmiotu. Nic dziwnego więc, że zainteresowanie wymianą książek rośnie z roku na rok. Akcja zaczyna się już na początku sierpnia i trwa przez kilkanaście tygodni.
– Proszę przyjść na początku września – radzi Anna Machalica-Pułtorak, prezeska Stowarzyszenia Otwarte Drzwi. – Wtedy w stołówce nie ma się jak przecisnąć. Jest najwięcej książek i najwięcej zainteresowanych. Zazwyczaj musimy wtedy udostępnić więcej przestrzeni, otwieramy salę konferencyjną i tam też rozkładamy książki – dodaje.
 
Kilka tysięcy książek i kilka tysięcy potrzebujących
Pomysł wymiany książek zrodził się ponad dziesięć lat temu, kiedy skutki transformacji przyniosły kryzys w wielu polskich domach. – Z jednej strony wielu ludziom coraz gorzej się wiodło, z drugiej uwolnił się rynek podręczników i ich ceny poszybowały w górę. Pojawił się poważny problem: całe mnóstwo rodzin naprawdę nie miało pieniędzy na podstawowe książki dla swoich dzieci – wspomina prezeska „Otwartych Drzwi”. – Organizowaliśmy wtedy pomoce szkolne dla najbiedniejszych dzieci z Pragi. Zauważyliśmy, że tysiące używanych podręczników trafia na makulaturę. Postanowiliśmy stworzyć miejsce, w którym podręcznikowi można byłoby dać drugie życie – mówi. Na początku pojawiło się kilka trudności. Pierwsza z nich powstała w wyniku ogromnego zainteresowania kiermaszem wśród mieszkańców Pragi. – Trudno było nam okiełznać zasady i formę wymiany – mówi Anna Machalica-Pułtorak. – Na szczęście wtedy pomogli nam wolontariusze, którzy włączyli się w akcję.
Kiedy jeden problem został zażegnany, pojawił się następny: boom na rynku podręczników, który sprawił, że książki po roku nie nadawały się do ponownego użycia. – Nauczyciele zafascynowani niejako różnorodnością, jaka pojawiła się wśród książek, bardzo często je zmieniali. W jednym roku całą ciężarówkę podręczników, które do nas przyniesiono, wysłaliśmy do Kazachstanu, bo u nas nie były potrzebne. Zgłaszaliśmy ten problem i w Ministerstwie Edukacji i w różnych instytucjach edukacyjno-oświatowych, żeby przyhamować tę radosną publikacyjną twórczość. W pewnym momencie sytuacja się ustabilizowała – mówi prezeska.
Co roku z pośrednictwa Stowarzyszenia przy wymianie podręczników korzysta około tysiąc praskich rodzin. Większość z osób – tak jak pani Maria – na Targowej 82 zjawia się już od kilku lat. – Moje koleżanki są w takiej samej sytuacji finansowej jak ja. Powiedziałam im o tym, że jest takie miejsce, gdzie książki dla swoich dzieci mogą dostać za darmo, przynosząc te z poprzednich lat. I tak już od trzech lat przychodzimy tutaj razem – mówi pani Maria.
Potwierdza to prezeska stowarzyszenia: – Rzeczywiście gro osób odwiedza nas każdego roku. Oczywiście tych zainteresowanych wymianą podręczników jest coraz więcej. Niemniej jednak ci, którzy raz skorzystali z naszej propozycji, wymieniają się książkami także w kolejnych latach. To sprawia, że podręczniki zyskują kilka dodatkowych żyć – żartuje Machalica-Pułtorak. Dodaje też, że przyjęta przez stowarzyszenie forma pomocy w przygotowywaniu wyprawki szkolnej dla dzieci, dobrze się sprawdza.
– W tej chwili akcja wrosła już chyba w pejzaż Pragi i dzieje się samoistnie – mówi. – My dajemy przestrzeń i informujemy od kiedy i do kiedy można wymienić się podręcznikami. Potem nieraz same dzieci przychodzą i wymieniają książki. I to jest najpiękniejsze – dodaje.
 
Nikt nie zostaje bez pomocy
Z zamiarem zamiany podręcznika do Stowarzyszenia przychodzą ludzie w każdym wieku. Jedni w swoim własnym imieniu, inni w imieniu swoich dzieci czy rodzeństwa. Obraz dziesięcioletnich uczniów wychodzących z budynku z wózkiem na kółkach po brzegi wypełnionym książkami nie należy do rzadkości.
Chociaż zasada wymiany jest jasno sformułowana i nie budzi sprzeciwu, często do Stowarzyszenia po książki przychodzą osoby, które nie przynoszą nic w zamian. Takie osoby nie zostają bez pomocy. – Nie przestrzegamy tego do końca. Nawet jeśli ktoś się u nas zjawia z pustymi rękoma, zazwyczaj odchodzi z książkami – mówi Machalica-Pułtorak i dodaje, że tak samo dzieje się, gdy przychodzą ludzie z podręcznikami, które nie nadają się do użytku. – Dzieci czasami przynoszą na przykład wypełnione ćwiczenia, z których nie można już skorzystać. Dla nas jednak najbardziej liczy się fakt. że dziecko w ogóle coś przyniosło. Dlatego dostaje w zamian książki, których potrzebuje.
W ten sposób pracownicy i wolontariusze działający w „Otwartych Drzwiach” uczą mieszkańców Pragi, że aby coś dostać, trzeba zaproponować coś w zamian.
– Wśród ludzi jest problem z roszczeniowością: „ja jestem biedny, więc mi się należy, daj...” – diagnozuje problem prezeska „Otwartych Drzwi”. – My od początku uczyliśmy ludzi innego podejścia: chcesz pomocy, spróbuj coś na miarę swoich możliwości dać od siebie.
Tym „czymś” nie zawsze muszą być książki. Władze stowarzyszenia otwarte są na inne formy pomocy, na przykład na wolontariat przy organizowaniu wymiany. – Wiele osób, które nie przynosi książek, pomaga nam w ich porządkowaniu, segregowaniu, pakowaniu – wymienia prezeska. Jak wobec tego dla wszystkich wystarcza podręczników, skoro nie wszyscy je przynoszą? O wymianie szkolnych książek na Pradze wie coraz więcej osób nie tylko z prawej strony Wisły. – Przywożą książki z dalekiego Ursynowa czy z Bielan, bo usłyszeli o nas w radiu czy przeczytali w prasie. Zamiast wyrzucać książki, czy oddawać je na makulaturę, przynoszą je do nas – mówi Machalica-Pułtorak. – Nieraz przyjeżdżają wieczorem i zostawiają całe torby pod drzwiami stowarzyszenia – dodaje.
Wymiana formalnie trwa do połowy września, w praktyce jednak kończy się zawsze miesiąc później. Po zakończonej wymianie Stowarzyszenie sprawdza, w ilu rodzinach nadal brakuje podręczników. – Ludzie się do nas zgłaszają, a my spisujemy to, jakich książek i komu brakuje. Potem występujemy do wydawnictw o zasponsorowanie książek. Jeżeli nie jest wyczerpany nakład, zazwyczaj udaje się nam pozyskać podręczniki – mówi pani prezes.
 
Tak powinno być w każdej szkole
Jeszcze kilka lat temu organizatorzy wymiany podręczników chcieli, aby ich inicjatywa przedostała się do instytucji, które teoretycznie najbardziej powinny być zaangażowane w przeciwdziałanie różnym barierom edukacyjnym. Mowa o szkołach.
– Występowaliśmy do podstawówek i gimnazjów o zorganizowanie na swoim obszarze kiermaszów takich jak nasz – mówi Machalica-Pułtorak. Jej zdaniem zawsze będą rodziny, które z zakupem podręczników dla swoich dzieci będą miały problem, dlatego w przeciwdziałaniu takim sytuacjom potrzebne jest jakieś rozwiązanie systemowe. – Organizowanie takich akcji w szkołach jest przykładem takiego rozwiązania – mówi prezeska „Otwartych Drzwi”. – Tym bardziej, że szkoły znają swoich uczniów i ich rodziny oraz decydują, z jakich podręczników korzystają ich uczniowie – dodaje.
Podjęta inicjatywa spaliła na panewce. Na przeszkodzie stanęła prozaiczna bariera: – W szkole w wakacje nikt nie pracuje. Z kolei pod koniec wakacji i na początku roku szkolnego działania grona pedagogicznego skupiają się wokół organizacji procesu dydaktycznego – mówi Anna Machalica-Pułtorak. Zaznacza jednak, że w niektórych szkołach wymiana podręczników jest realizowana: – Te szkoły są wyjątkami. Są one centrum aktywności społecznej. Gdyby takie inicjatywy miały miejsce w każdej szkole, byłyby bardziej skuteczne – dodaje.
 
Lekcja zaradności
Zmieniona w tym roku podstawa programowa sprawiła, że wymiana nie będzie mogła się dokonać w pełnym wymiarze. – Niektóre książki z zeszłego roku rzeczywiście już się nie nadają, choć te nowe są do nich bardzo podobne – ubolewa Machalica-Pułtorak. Z optymizmem dodaje jednak, że tak jak w ubiegłych latach, ma nadzieję, że wielu praskim rodzinom uda się przezwyciężyć ten problem.
Zmiana programu nauczania dała się już odczuć także pani Marii, która przeglądając książki spędziła w Stowarzyszeniu kilkadziesiąt minut. Wychodząc była zadowolona, bo udało się jej znaleźć łącznie kilkanaście pozycji. Przyznała jednak: – Po niektóre książki i tak będę musiała udać się do księgarni. Ale większość mam w torbie, a to duże odciążenie i dla portfela i dla psychiki – dodaje.
W tej wypowiedzi kryje się to, z czego prezeska „Otwartych Drzwi” po dziesięciu latach działalności stowarzyszenia cieszy się najbardziej: rodziny, które miały problem z rozwiązywaniem trudnych sytuacji w swoim życiu, przy niewielkim wsparciu ze strony organizacji radzą sobie coraz lepiej.
– Wymiana podręczników to także pewnego rodzaju lekcja zaradności, którą przechodzą rodzice i ich dzieci. Muszę przyznać, że po dziesięciu latach naszej działalności najbardziej zadowalające jest to, że ludzie nauczyli się stawiać czoła różnym przeciwnościom sami. – mówi. – My stwarzamy tak naprawdę tylko przestrzeń do obywatelskiego działania. Nie możemy nikomu obiecać, że znajdzie u nas to czego szuka. Ale jedno jesteśmy w stanie zagwarantować: konsekwentnie, każdego roku mniej więcej w tym samym czasie będziemy otwierać drzwi dla wszystkich szukających używanych podręczników dla swoich dzieci – obiecuje prezeska stowarzyszenia. – Zdefiniowaliśmy problem i będziemy konsekwentnie działać, żeby pomagać jak najszerszemu gronu osób.

 

źródło: inf. własna (ngo.pl)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.