DZIŚ

Światowy Dzień ChoregoDzień Dokarmiania Zwierzyny LeśnejEuropejski Dzień Numeru Alarmowego 112

Tropikalna dusza Warszawy

Już w niedzielę 23 maja ulicami Warszawy przejedzie afrykański autobus, który połączy mieszkańców różnych dzielnic, aby dać początek trwającemu przez całe lato cyklowi wydarzeń pod hasłem „Jestem z Afryki, jestem z Warszawy”, poświęconych Afrykańczykom mieszkającym w stolicy. O tym, dlaczego taka akcja jest potrzebna i jak przebiegnie, opowiedział nam jej współorganizator - Mamadou Diuof z Fundacji Afryka Inaczej.

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): Jan Mencwel

2010-05-21, 12.30

„Jestem z Afryki, jestem z Warszawy” to właściwie nie akcja, ale cała kampania, złożona z różnych wydarzeń głównie kulturalnych, która trwać będzie aż do października. To pierwsza tak duża akcja zorganizowana przez waszą Fundację Afryka Inaczej?

Mamadou Diuof: – Nasza Fundacja od kilku lat organizuje w Warszawie i w innych miastach Dzień Afryki, który jest obchodzony na całym świecie 25 maja, w rocznicę powołania Organizacji Jedności Afrykańskiej. W zeszłym roku robiliśmy tego dnia imprezę w Pasażu Wiecha, wcześniej – na Placu Defilad. W tym roku postanowiliśmy trochę zmienić konwencję i dotrzeć z akcją do większej grupy mieszkańców stolicy. Cała impreza rozpocznie się już 23 maja, w niedzielę, od przejazdu afrykańskiego autobusu, który wyjedzie daleko poza centrum. Postanowiliśmy jeździć do różnych dzielnic, bo większość wydarzeń kulturalnych dzieje się w centrum, a nie wszyscy mają okazję dojechać do śródmieścia, kiedy akurat coś ciekawego się dzieje. Dlatego 23 maja nasz afrykański autobus połączy różne dzielnice. Na każdym przystanku będziemy zabierać pasażerów, w autobusie będzie DJ, będą muzycy, bębniarze, tancerze, afrykańska kuchnia polowa, wydająca nieodpłatnie afrykański poczęstunek. Będzie też afrykański zakład fryzjerski, w którym będzie można zrobić sobie fryzurę albo nauczyć się jej robienia pod okiem afrykańskich fryzjerek. Liczymy na to, że do autobusu wsiadać będą całe rodziny warszawiaków. Wszystko zakończy się wieczornym koncertem na Małym Dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego.
A to dopiero początek... Co będzie dalej?
– W tej chwili zajmujemy się głównie najbliższymi wydarzeniami - 23 maja i 11 czerwca, kiedy to na Małym Dziedzińcu UW urządzimy oficjalne otwarcie Mistrzostw Świata w piłce nożnej RPA 2010. Będzie z nami ambasador RPA, będzie też oficjalna maskotka Mundialu – lampart  Zakumi. Będą flagi wszystkich afrykańskich drużyn, które biorą udział w Mundialu. Będzie można oczywiście oglądać mecze na telebimie. Polska nie jedzie na mistrzostwa, mamy więc nadzieję, że Polacy będą kibicować afrykańskim drużynom (śmiech). Tak naprawdę nie chodzi jednak tylko o piłkę. Mundial to druga co do wielkości impreza sportowa po olimpiadzie, pierwszy raz tak duże wydarzenie skupiające uwagę całego świata dzieje się w Afryce. Polacy mogą nie do końca zdawać sobie sprawę, że to naprawdę jest ogromnie ważna impreza dla całego kontynentu, nie tylko dla RPA. Chcielibyśmy to wykorzystać i przy tej okazji zaprezentować się jako diaspora afrykańska. Chodzi nam przede wszystkim o to, żeby warszawiacy mogli poznać bliżej kulturę Afryki, która jest im wciąż mało znana. Oczywiście jest to też okazja do integracji dla samej diaspory.
Jak liczna jest ta diaspora w Warszawie?
– Ciężko powiedzieć, tak naprawdę wie to tylko MSWiA (śmiech). Szacujemy, że jest nas w Warszawie około 2 tysięcy. Jeśli chodzi o Afrykę subsaharyjską, zdecydowanie najwięcej jest Nigeryjczyków. Do niedawna największym skupiskiem diaspory był Stadion Dziesięciolecia. Już go nie ma, ale ludzie spotykają się na różnych imprezach, szczególnie w klubach, gdzie Afrykańczycy grają jako DJ-e. Jest też kilka większych imprez, w październiku zeszłego roku odbyła się na przykład Warszawa Afrykańska. Liczę na to, że maj i czerwiec będzie kolejną okazją, żebyśmy spotkali się ze sobą i z warszawiakami. I że będzie przyjemnie, i miło.
Maj i czerwiec to jednak nie koniec atrakcji.
– Tak, akcja „Jestem z Afryki, jestem z Warszawy” potrwa aż do października. W lipcu zorganizujemy warsztaty muzyczne, taneczne i plastyczne, które poprowadzi mój kolega, malarz z Mali, Seydou Zan Diarra. W lipcu odbędzie się też inne ważne wydarzenie – zaprezentujemy wyniki badań opinii publicznej na temat tego, jak Polacy postrzegają Afrykańczyków, które nasza Fundacja przeprowadziła we współpracy z profesjonalną firmą. To pierwsze tego typu badania dotyczące specyficznie Afrykańczyków przebywających w Polsce, poprzednio robiono tylko badania traktujące cudzoziemców jako ogół. We wrześniu zorganizujemy projekcje filmów afrykańskich połączone z dyskusją na temat sytuacji w niektórych regionach Afryki. Przez cały czas będzie też dużo atrakcji dla dzieci. Udział we wszystkich wydarzeniach jest bezpłatny.
Wasza kampania ma też warszawiaków edukować. W ulotce informacyjnej piszecie, że chodzi Wam o przekazanie „wiedzy pozbawionej stereotypów”. Uważasz, że tych stereotypów na temat Afryki wciąż jest w Polsce dużo?
– Stereotypy dają się odczuć głównie w mediach. Dam taki przykład: ostatnio TVP1 transmitowało mecze w ramach Pucharu Narodów Afryki i na dzień przed rozpoczęciem, zamiast zaprosić na wieczór z piłką afrykańską ogłosiło: „Zapraszamy na wieczór z Makumbą”... To jest niepotrzebne. Media szerzą stereotypy już na poziomie samego słownictwa, używając archaicznych zwrotów, które nie mają neutralnego wydźwięku. Dlatego mam znacznie więcej pretensji do prasy niż do zwykłych ludzi.
A propos słownictwa. Ten problem pojawia się u nas już na podstawowym poziomie – wiele osób nie wie, jakiego słowa wypada użyć w stosunku do osoby czarnoskórej, żeby mieć pewność, że się jej nie urazi.
– Rzeczywiście, to jest problem, ale dotyczy on bardziej samego języka niż Polaków. Gdy ostatnio podczas dyskusji zapytałem, dlaczego nie nazywa się nas po prostu Afrykańczykami, ktoś mi powiedział, że Afrykańczycy to też biali Berberowie. Osobiście jestem przekonany, że kiedy mówimy o Afrykańczykach, przeciętny Polak wyłącza Afrykę Północną, a ma na myśli Afrykę czarną. Mamy świadomość, że jako gościom w Polsce nie wypada nam żądać zmiany słownictwa i tego, aby na przykład słowo „murzyn” wyszło z użycia. Jednak uważamy, że to słowo jest archaiczne i ma wydźwięk obraźliwy – gdyby tak nie było, Polacy nie używali by takich sformułowań jak „sto lat za murzynami” czy „robić za murzyna”. Dlatego uważam, że powinno się nas nazywać Afrykańczykami. Na razie jesteśmy jedyną grupą etniczną w Polsce, którą określa się poprzez kolor skóry. Mam nadzieję, że język polski będzie dojrzewać i z czasem zacznie się nas określać poprzez kontynent – jak Europejczyków.
Czy te problemy językowe i złe przykłady z mediów mają duży wpływ na Polaków?
– Na szczęście nie tak bardzo. Większość Polaków jest otwarta, są ciekawi innych nacji, lubią się z nami spotykać, rozmawiać. W Warszawie odbywa się przecież dużo różnych imprez – była Warszawa tybetańska, a Tybetańczyków jest przecież w Warszawie tylko garstka. Zawsze, gdy jest mowa o świecie arabskim, o Afryce, Indiach czy Wietnamie, okazuje się, że w Warszawie jest mnóstwo ludzi ciekawych, którzy chcieli by się czegoś dowiedzieć o obcych im często kulturach. A to właśnie kultura jest tą sferą, którą najłatwiej jest zaprezentować i sprzedać.
Skoro tak, to czy można stwierdzić, że Warszawa to miasto prawdziwie wielokulturowe?
– Na pewno! Na wielokulturowość miasta składają się dwa aspekty: mieszkają w nim ludzie z wielu rejonów świata – to po pierwsze, po drugie – odbywają się wydarzenia kulturalne, które tą wielokulturowość pokazują i promują. Warszawa na pewno spełnia obydwa te warunki, więc siłą rzeczy jest wielokulturowa. Jeżeli czegoś brakuje, to moim zdaniem imprez ulicznych. Słabo wykorzystywany jest Trakt Królewski, na którym niewiele się dzieje, a przecież jest zamykany dla samochodów na weekend. W Warszawie jest wielu artystów z różnych stron świata, mogłyby się tu odbywać różne karnawały, koncerty, warsztaty muzyczne.
Nie wiem, czy warszawiacy chętnie uczestniczą w takich akcjach ulicznych? Stereotyp jest taki, że jesteśmy zamknięci i mało spontaniczni, jako zimny lud północy.
– To nieprawda! Porównując Polaków z sąsiadami, czy z Niemcami, czy z tymi ze wschodu, mam wrażenie że jesteście narodem tropikalnym. Widzę to zwłaszcza prowadząc imprezy w klubach. Ale nawet w codziennych sytuacjach Polacy często są bardzo otwarci i spontaniczni. Wystarczy na przykład przejechać się pociągiem – jak tylko ruszy ze stacji, w przedziale od razu zaczyna się rozmowa między obcymi sobie pasażerami.
Hasło akcji - „Jestem z Afryki, jestem z Warszawy” - samo w sobie wiele mówi. Rozumiem to tak, że chcieliście pokazać swoje przywiązanie do Warszawy, przypomnieć, że nie jesteście tu tylko przyjezdnymi?
– Czasami wydaje mi się, że Polacy patrząc na nas – przyjezdnych, zapominają o problemie, który sami znają od trzech wieków, od czasów zaborów. Bo przecież Polacy wiedzą co to jest diaspora, wiedzą co to jest być u kogoś w gościnie, być jednocześnie „tam” i „tutaj”. Polonia amerykańska, australijska czy jakakolwiek inna uznaje swoje polskie korzenie, ale żyje w konkretnych realiach. W zeszłym roku mieliśmy hasło „jestem z Afryki”. Teraz samym hasłem chcieliśmy przypomnieć, że wprawdzie jesteśmy „stamtąd”, ale jednocześnie jesteśmy też „stąd”. Wprawdzie ostatnia fala emigracji z Afryki, ta po roku 2000, to w większości osoby, które przyjechały do Polski, ale myśleli o tym, żeby jechać dalej. Część została, bo nie udało im się przedostać dalej, część z wyboru. A jeżeli ktoś się decyduje, żeby tutaj zostać – na przykład żeby pracować – to automatycznie to miejsce staje się też jego miejscem. My jesteśmy taką grupą, która nie może udawać kogoś innego, bo ogranicza nas wygląd zewnętrzny. Dlatego Polacy patrząc z boku mogą nie dowierzać, że traktujemy Warszawę jako swoje miejsce, ale chodzi o to żeby zobaczyć, jakie jest nastawienie każdego człowieka. Dlatego hasłem „jestem z Afryki, jestem z Warszawy” chcemy przypomnieć, że to, gdzie się urodziliśmy, to może być przypadek i nie nasza zasługa, ale to, gdzie chcemy żyć, to już jest nasza decyzja. I tak właśnie widzimy nasze życie w Warszawie – pochodzimy z różnych rejonów świata, ale to miejsce i to miasto wybraliśmy.
Więcej o akcji na stronie Fundacji Afryka Inaczej: http://afryka.org/
 

 

źródło: inf. własna ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.