DZIŚ

Światowy Dzień ChoregoDzień Dokarmiania Zwierzyny LeśnejEuropejski Dzień Numeru Alarmowego 112

Spojrzenie na prawo

Przed Kongresem Praw Obywatelskich o problematach związanych z respektowaniem prawa w Polsce oraz budowaniem społeczeństwa obywatelskiego rozmawiamy z dr. Adamem Bodnarem z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (HFPC).

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): Dariusz Mól

2010-03-25, 16.27
– Jakie prawa obywatelskie są najczęściej łamane w naszym kraju?
Adam Bodnar – Na początku muszę sprostować jedną rzecz – nie lubię pojęcia „prawa obywatelskie” na określenie przysługujących nam praw. Zgodnie z doktryną prawa konstytucyjnego można wyróżnić prawa jednostki, czyli te, które przysługują każdemu i prawa obywatelskie – przynależne wyłącznie obywatelom. Tych ostatnich mamy w Konstytucji stosunkowo niewiele. Na przykład: równy dostęp do służby publicznej czy prawa wyborcze – są to właśnie prawa obywatelskie, gdyż status obywatela decyduje o tym, że możemy z nich korzystać. Ale już prawo do prywatności jest prawem każdej osoby i nie jest ważne, czy jest się cudzoziemcem czy Polakiem. Z drugiej strony – często używa się pojęcia „prawa obywatelskie” do określenia tych praw, które służą nam do uczestniczenia w życiu demokratycznym. Ale to jest wtedy bardziej ujęcie politologiczne niż prawnicze. Przecież, aby korzystać z wolności słowa wcale nie muszę być obywatelem danego państwa, choć zapewne dla obywateli takie prawo jest szczególnie ważne, gdyż służy kontrolowaniu władzy.
 
– W takim razie zapytam jakie prawa jednostki naruszane są w Polsce?
A. B.: – Moim zdaniem jednym najpoważniejszych jest naruszanie prawa do sądu i związane z tym konsekwencje. Czasami mierzi mnie, że w różnych raportach międzynarodowych przedstawia się Polskę tylko i wyłącznie przez pryzmat na przykład homofobii czy antysemityzmu. A tymczasem najwięcej osób w kraju dotyka właśnie naruszanie prawa do sądów. Przewlekłe procesy, problemy formalne w dochodzeniu praw, nieprzewidywalne wyroki, sądy, które nie działają tak, jak powinny – to przekłada się zarówno na sytuację przedsiębiorców, osób, które chcą się rozwieść, ojców lub matek dochodzących kontaktów z dziećmi czy ludzi, którzy chcą wyegzekwować niezapłacony czynsz najmu. Naruszenie prawa do sądów dotyczy praktycznie każdego obywatela. Warto także pamiętać, że gdy naruszane są nasze inne prawa konstytucyjne, to od sądów najczęściej zależy czy uda się nam temu przeciwdziałać albo zmusić władze do naprawienia szkody.
Mamy też problem z podejściem do różnych mniejszości, nie tylko seksualnych. Przykładem może być to, co dzieje się w sferze edukacji religijnej i brak nauczania etyki w szkołach, czyli sytuacja mniejszości, która nie podziela wiary katolickiej. Jest tutaj sporo problemów. Także kwestia naszego podejścia do uchodźców czy cudzoziemców. Wciąż w polskiej przestrzeni pojawiają problemy rasizmu i ksenofobii.
Nierozwiązane są również różnego rodzaju problemy osób niepełnosprawnych, które są traktowane przeważnie jako świadczeniobiorcy, a nie jako ci, którzy mają pełne prawa do uczestniczenia w życiu publicznym i społecznym.
Wciąż mamy problemy związane z wolnością słowa. Najbardziej widać je w mediach lokalnych. Praktycznie w każdym tygodniu przychodzi do HFPC prośba o interwencję w sporze lokalnych dziennikarzy z burmistrzem, wójtem czy biznesmenami. Przy tym, mamy też nie najlepsze przepisy w tym zakresie, co prowadzi do mnóstwa zbędnych procesów i problemów, które w państwach Zachodniej Europy rozwiązywane są w zupełnie inny sposób.
Problemem są też prawa więźniów. Oczywiście, Ministerstwo Spaw Wewnętrznych i Administracji deklaruje, że nie ma już przeludnienia w zakładach karnych, ale wciąż mamy najniższy standard w Unii Europejskiej jeśli chodzi o poziom powierzchni celi na jednego osadzonego. A nasze areszty i więzienia nie funkcjonują tak, jak powinny. Są też problemy ze stosowaniem środków zapobiegawczych. Nie chodzi mi tylko o tymczasowe aresztowanie, aczkolwiek można zauważyć delikatną poprawę w tej sprawie. Jest też kwestia innych środków zapobiegawczych, takich jak dozór policji, stosowanie poręczeń majątkowych czy na przykład zawieszanie w wykonywaniu określonego zawodu. Taki właśnie środek został niedawno zastosowany wobec dwóch adwokatów przez prokuratora i potrzeba było wiele energii, aby przekonać sąd, że nie ma potrzeby stosowania tego środka.
 
– Sporo tych problemów...
A. B.: – To prawda. Ale z drugiej strony rząd zatrzymał reformy prawne niejako w połowie drogi. Można wymienić kilka umów międzynarodowych czy innych aktów, które warto byłoby wprowadzić do porządku prawnego w Polsce, a prawie w ogóle nie odbywa się na ten temat dyskusja wśród polityków, albo ma ona czysto pozorny charakter.
 
– Jakie to akty i umowy?
A. B.: – Cały czas nie mamy w pełni implementowanych unijnych dyrektyw antdyskryminacyjnych. I już dość długo czekamy na to, że wreszcie zostanie przyjęta tak zwana Ustawa o przeciwdziałaniu dyskryminacji.
Kolejnym nieratyfikowanym przez Polskę dokumentem jest Konwencja Narodów Zjednoczonych o Prawach Osób z Niepełnosprawnością.
Nasz kraj nie ratyfikował także Protokołu Nr 12 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który ustanawia możliwość skarżenia się na przypadki dyskryminacji w stosowaniu prawa. W sprawach dyskryminacyjnych zatem Europejski Trybunał Praw Człowieka ma niezwykle ograniczone pole manewru, a my w tylko nielicznych sytuacjach możemy skarżyć się na przypadki dyskryminacji.
Warto by również ratyfikować dodatkowy protokół Europejskiej Karty Społecznej – dałby on organizacjom pozarządowym i związkom zawodowym możliwość skarżenia się na naruszenie niektórych praw socjalnych.
I wreszcie na to wszystko nakłada się problematyczne podejście do Protokołu Polsko-Brytyjskiego, czyli ograniczenia możliwości powoływania się na Kartę Praw Podstawowych przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz przez polskie sądy. Stanowisko, które było prezentowane przez poprzedni rząd, niestety zostało utrzymane przez obecny i jest ono dość zadziwiające, ponieważ motywy przyjęcia Protokołu Polsko-Brytyjskiego są kompletnie inne od tych, jakie były oficjalnie przez nasz kraj deklarowane wobec Unii. Chodzi tak naprawdę o kwestie ideologiczne. A nie o to, czy Protokół spowoduje jednak to, że Karta będzie miała ograniczone zastosowanie. Przedstawiciele doktryny prawniczej pocieszają się, że może nie, ale zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce.
 
– A czy Polacy znają w ogóle swoje prawa?
A. B.: – Powiem tak – Polacy poznają swoje prawa, gdy stają się ofiarami ich naruszeń. Wtedy zaczynają się nimi interesować i dość szybko orientować się, co mają zrobić, w jaki sposób i z czyjej pomocy mogą skorzystać. Myślę jednak, że na co dzień wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jaką wartością są prawa i wolności jednostki.
 
– Czy w takim razie łatwo zorientować się w naszym prawie, jak już zaczniemy szukać, czy raczej jest ono zagmatwane i trzeba pomocy prawnika w przedarciu się przez gąszcz przepisów?
A. B.: – Prawo jest bardzo obszerną dziedziną i trudno jest odpowiedzieć w kilku zdaniach na tak postawione pytanie. Są sytuacje, w których łatwo można skorzystać z przepisów. Natomiast, jeżeli dochodzi do trudnych prawnie sytuacji, wtedy radziłbym skorzystać z porady prawnika. Czasem nie chodzi o to, że same przepisy czy postanowienia prawa są zagmatwane, tylko prawnicy mają naturalną umiejętność oddzielenia faktów, które są nieistotne, od tych, które mają znaczenie dla sprawy. I potrafią dostosować te fakty do odpowiednich przepisów i argumentacji. Czasami mogłoby się wydawać, że osoba sama sobie poradzi, jednak pomoc prawnika może wydatnie wzmocnić czyjąś skargę czy roszczenie. Dobrym tego przykładem są skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Teoretycznie można je napisać samodzielnie – nie jest to trudne, wystarczy wypełnić formularz. Zresztą ponad 90% polskich skarg jest napisanych przez osoby indywidualne, które nie korzystały z pomocy prawnika. Lecz jeżeli skorzysta się z doświadczenia profesjonalisty, który wie, jak takie skargi pisać, jak strukturyzować fakty i zarzuty naruszenia Konwencji, wtedy rośnie szansa, że sędziowie Trybunału lepiej zrozumieją, o co nam chodzi i szanse na satysfakcjonujące nas rozstrzygnięcie stają się większe.
 
– Tylko, że wynajęcie prawnika jest dość drogie i większości ludzi na to nie stać. Wciąż też nie rozwiązano kwestii nieodpłatnej i powszechnej dostępności do pomocy prawnej.
A. B.: – Niestety, już kolejny rząd zmaga się z problemem ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej. Powstawało wiele różnych projektów. Za każdym razem wydawało się, że ustawa jest tuż tuż, a jednak na koniec pojawiał się jakiś problem i kolejny rząd rozpoczynał prace od nowa. Myślę, że to jest najważniejsze wyzwanie stojące przed obecnym Ministrem Sprawiedliwości – doprowadzenie właśnie do uchwalenia ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej.
 
– A jak na tym tle wypadają organizacje strażnicze?
A. B.: – Jest ich w Polsce całkiem sporo, choć ich skuteczność jest mocno zróżnicowana. W ogólnym rozrachunku robią bardzo dużo dobrego – podejmują nowe tematy, wywołują dyskusje, prowadzą różnego rodzaju monitoringi. Być może efektów tych działań nie widać natychmiast, ale przekładają się one na rzeczywistość w perspektywie lat. Weźmy przykład Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita, które od dawna podejmuje bardzo konsekwentne działania dotyczące przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na pochodzenie rasowe i etniczne. Kilka lat temu sprawy dotyczące tzw. mowy nienawiści nie były traktowane wystarczająco poważnie przez prokuraturę czy sądy. Teraz widać, że coś ruszyło, że władze nauczyły się, jak należy poprawnie stosować przepisy o mowie nienawiści, choć wciąż nie we wszystkich przypadkach. Ważne jest jednak to, aby działania organizacji były konsekwentne i długoterminowe.
Problemem jest też system finansowania organizacji w Polsce, który jest konstruowany w ten sposób, że nie wspiera stowarzyszeń czy fundacji strażniczych – na przykład 1% podatku w znikomej części jest przeznaczana na ich działalność, gdyż większość środków trafia do organizacji charytatywnych. To oczywiście ważna i potrzebna sfera, ale nie wzmacnia ona, tak jak ma to miejsce w przypadku działalności organizacji strażniczych, jakości naszej demokracji.
 
– Czy Pana zdaniem dużo jest w Polsce martwych praw. I jeśli tak, to co z tym zrobić?
A. B.: – Unikałbym określenia martwe prawo, gdyż z każdego przepisu przy pewnej umiejętności czy konsekwencji można coś wyciągnąć i doprowadzić do polepszenia standardów. Ale mogę powiedzieć o prawach, które działają niewystarczająco. Na przykład prawo dotyczące dostępu do informacji publicznej. Korzystanie z niego napotyka na cały szereg trudności administracyjnych. Gdy rozmawiam z różnymi ekspertami na ten temat, to przeważnie wymieniamy się poglądami dotyczącymi sposobów blokowania dostępu do informacji. Uważam, że prawo dotyczące dostępu do informacji publicznej ma fundamentalne znaczenie, gdyż przekłada się na to, w jaki sposób, jako obywatele możemy kontrolować władzę.
 
– Ostatnio dużo mówi się o parytetach. Pojawiają się też głosy, że są one niezgodne z Konstytucją. Co Pan sądzi na ten temat?
A. B.: – Ponad dwa miesiące temu zaniepokoiło mnie pojawienie się opinii prawnych o rzekomej niekonstytucyjności ustawy o parytetach. Pomyślałem, że tego typu argumentami można wyrzucić do kosza ponad 150 tys. podpisów pod projektem obywatelskim oraz niezwykłą energię wielu ludzi związanych z tą ustawą. Wtedy także bardzo dokładnie przeprowadziłem kompleksową analizę zgodności z Konstytucją i doszedłem do wniosku, że nasza Konstytucja z powodzeniem pozwala na wprowadzenie ustawy o parytetach. Skoro art. 33 Konstytucji mówi o równym prawie kobiet i mężczyzn do udziału w życiu politycznym, to pozwala on na wprowadzenie w drodze ustawowej mechanizmów wyrównujących szanse kobiet w tym zakresie.
 
– A jakie wyzwania stawia Pan przed Kongresem Praw Obywatelskich z perspektywy osoby, która na co dzień zajmuje się prawem?
A. B.: – W morzu tematów, które będą poruszone podczas Kongresu, będą też takie, co do których nie do końca jest zgoda, czy rozwiązanie proponowane przez jedną czy drugą organizację jest faktycznie poprawne. Uważam na przykład, że na Kongresie nie uzyskamy satysfakcjonującej odpowiedzi w kwestii, czy w Polsce powinna być ordynacja większościowa czy jednomandatowa. To raczej okazja do debaty i podzielenia się argumentami.
Wciąż jest też wiele sfer życia, w których nie działa żadna organizacja strażnicza. Na przykład nie ma żadnego niezależnego stowarzyszenia czy fundacji, która by się zajmowała kompleksowo kwestią bioetyki. Także kwestia kontroli leków czy usług medycznych – tutaj także nie ma organizacji pozarządowych zajmujących się tą sprawą. A te, które działają, w dużej mierze wspierane są przez koncerny farmaceutyczne, więc tracą swoją niezależność.
Inny przykład: niedawno powstała Fundacja Panoptykon, która zajęła się prawem do prywatności czy społeczeństwem nadzorowanym. Trafiła w absolutną niszę, co świadczy też o słabości sektora i pokazuje, że pewne obszary działań są wciąż niezagospodarowane.
Na to wszystko nakłada się też proces stanowienia prawa, który w Polsce jest nieprzejrzysty, niepewny i niestabilny. Na przykład Fundacja Batorego podejmuje różnorodne działania, które mają to zmienić, ale wciąż napotyka na opór władzy.
Myślę, że jeśli Kongres będzie w stanie zidentyfikować zagrożenia dla praw i wolności jednostki, a także dokładnie opisać, z czego te zagrożenia wynikają, to będzie to dobre podsumowanie obecnego stanu przestrzegania naszych praw. Jednocześnie Kongres mógłby pokazać, w jakim kierunku powinien nastąpić dalszy rozwój instytucji państwowych, czy nas, jako społeczeństwa obywatelskiego. Przed nami wciąż widać cały szereg zagrożeń wynikających z tego, że nie udało się pewnych kwestii zreformować, naprawić, niektóre instytucje nie działają tak jak powinny, a prawa nie są szanowane na odpowiednim poziomie. A z drugiej strony, pojawiają się problemy, które wynikają z ogólnego postępu cywilizacyjnego. I pewnie będzie to generowało nowe zagrożenia, z którymi trzeba się zmierzyć.
 
 
dr Adam Bodnar – absolwent wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego i studiów podyplomowych w Central European University w Budapeszcie. Pracował w kancelarii prawnej Weil, Gotshal & Manges. Od 2004 r. w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – najpierw jako koordynator Programu Spraw Precedensowych, a od 2008 r. – sekretarz zarządu Fundacji oraz szef działu prawnego. Od 2006 r. pracuje jako adiunkt w Zakładzie Praw Człowiek na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
Jest autorem książki „Obywatelstwo wielopoziomowe. Status jednostki w europejskiej przestrzeni konstytucyjnej” wydanej nakładem Wydawnictwa Sejmowego.
 
 
Trzydniowy Kongres Praw Obywatelskich rozpoczyna się 25 marca 2010 r. w Warszawie w kinie Kultura (ul. Krakowskie Przedmieście 21/23). Więcej informacji można uzyskać na www.kongres.ofop.eu.
źródło: inf. własna (ngo)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.