DZIŚ
Międzynarodowy Dzień Walki z RakiemMiędzynarodowy Dzień Walki z Rakiem
Dla kogo Nowy Świat?
W finałowej rozgrywce o lokal po kawiarni Nowy Świat brane są pod uwagę dwie propozycje: środowiska "Krytyki Politycznej" oraz twórców dawnego klubu Jazzgot. Zapytaliśmy ich o pomysł na to miejsce.
2009-06-08, 12.29
Dzielnica Śródmieście, nie mogąc znaleźć komercyjnego najemcy
na ten lokal (chętnych odstraszało to, że można go wynająć tylko na
trzy lata, ze względu na roszczenia spadkobiercy), zdecydowała się
przeznaczyć Nowy Świat na cele kulturalne. Nie ogłosiła
tradycyjnego przetargu ani konkursu, żeby nie wiązać sobie rąk
procedurami. Wybrała drogę przekazania lokalu bez konkursu.
Powołano zespół oceniający, który miał przeanalizować oferty i
wybrać najlepszą. Zasiedli w nim m.in.: naczelnik wydziału kultury
dzielnicy Śródmieście Krzysztof Czubaszek, Marek Kraszewski -
dyrektor miejskiego biura kultury, Grzegorz Lewandowski z
klubokawiarni Chłodna 25, Paweł Potoroczyn - dyrektor Instytutu
Adama Mickiewicza, i Bogna Świątkowska z fundacji Bęc Zmiana. 27
maja dokonali wstępnej selekcji, z 15 złożonych propozycji
wybierając dwie: Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego
powołanego przez środowisko "Krytyki Politycznej" oraz fundacji
Obroty Rzeczy, którą tworzą Grzegorz Waligóra i Krzysztof Gałkowski
(razem zakładali nieistniejący już klub Jazzgot, teraz Krzysztof
Gałkowski współtworzy program muzyczny Hard Rock Café). Na
najbliższą środę eksperci zaprosili obu finalistów na
rozstrzygające rozmowy. Wtedy też rekomendują burmistrzowi
Śródmieścia ich zdaniem najlepszą propozycję zagospodarowania
Nowego Światu. Wojciech Batelski podejmie ostateczną decyzję po
konsultacji z radą dzielnicy, być może już w połowie czerwca.
Rozmowa z Dorotą Głażewską i Sławomirem
Sierakowskim
Agnieszka Kowalska: Macie już swoją REDakcję na Chmielnej.
Po co wam Nowy Świat?
Sławomir Sierakowski: REDakcja jest już zdecydowanie dla nas
za mała. Od jakiegoś czasu poszukujemy większej przestrzeni.
Dorota Głażewska: Większość imprez zmuszeni jesteśmy robić na
zewnątrz lub przenosić do innych miast. Pomyśleliśmy: kurczę,
jesteśmy jedną z najliczniejszych i najszybciej rozwijających się
organizacji pozarządowych. W innych miastach - we Wrocławiu, w
Gdańsku czy Krakowie - magistraty chętnie zaproponowały nam lokale
użytkowe, dostrzegając i wspierając naszą działalność, dlaczego w
Warszawie musimy prywatnie wynajmować lokal, do którego nie
jesteśmy w stanie zmieścić wszystkich, którzy chcą przychodzić na
nasze imprezy?
A dlaczego to właśnie wy powinniście dostać Nowy
Świat?
S.S.: Mamy ogromne doświadczenie w tworzeniu ośrodków
kulturalnych. Zorganizowaliśmy kilkaset debat, festiwali
literackich i filmowych, odczytów, seminariów, koncertów. Od lat
współpracujemy z najciekawszymi instytucjami kulturalnymi i
pozarządowymi w Polsce i dlatego w staraniach o lokal na Nowym
Świecie wspierają nas m.in.: Instytut Teatralny, Fundacja Galerii
Foksal, Nowy Teatr, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a także Instytut
Socjologii i Instytut Kultury Polskiej UW. Wśród osób, które
tworzyłyby program tego miejsca są m.in.: Olga Tokarczuk, Maciek
Nowak, Jan Klata, Artur Żmijewski.Stać was na ten lokal? Jest
ogromny, a czynsz co miesiąc trzeba płacić, nie mówiąc o kosztach
kulturalnej działalności.
D.G..: Oczywiście dla każdej organizacji taki lokal będzie
wyzwaniem, ale o finanse jesteśmy spokojni. Ustalony czynsz
powiększy nasze wydatki o nie więcej niż 10-15 proc. tegorocznego
budżetu. Prawdopodobnie bylibyśmy w stanie prowadzić tam
działalność kulturalną nawet bez przychodów z kawiarni.
Jak? Z jakich źródeł pozyskujecie pieniądze na waszą
działalność?
S.S.: Mamy doświadczony zespół menedżerski, który z
powodzeniem pozyskuje dotacje na działalność kulturalną z polskich
i zagranicznych instytucji. Mamy też rosnące z każdym rokiem zyski
z działalności wydawniczej.
Bez kawiarni chyba się w Nowym Świecie działać nie da.
Takie to miejsce ma tradycje. Chcecie do nich nawiązać czy w ogóle
rezygnujecie z kawiarni?
D.G.: W żadnym wypadku! Warszawa wciąż czeka na ożywienie
tradycji kawiarni literackich. Jak wielkie jest na to
zapotrzebowanie, mogliśmy się przekonać, gdy w Nowym Świecie
działało Centrum Festiwalowe Warszawskich Spotkań Teatralnych,
które współtworzyliśmy.
Ale nie macie doświadczenia w prowadzeniu kawiarni.
Zatrudnicie jakiegoś menedżera, który wam w tym pomoże?
S.S.: W środowisku jest szereg osób, które prowadziły,
organizowały lub pracowały w kawiarniach. Są też tacy ludzie jak
Maciek Nowak, którzy są wręcz autorytetami w tej dziedzinie, a
także takie, które pomogą niebanalnie zaprojektować to miejsce.
Myślę o znanych scenografkach Małgorzacie Szczęśniak i Justynie
Klacie albo o artystach Kasi Górnej czy Wilhelmie Sasnalu.
Czy w Nowym Świecie będziecie robić bardziej politykę czy
kulturę?
S.S.: Będziemy prowadzić wszechstronną działalność kulturalną,
w tym także debatować o życiu publicznym. Mamy określone poglądy
polityczne, co więcej, uważamy, że posiadanie poglądów jest
dozwolone w demokracji, a być może nawet pożądane. Ale zawsze
słynęliśmy z tego, że tworzymy miejsca otwarte i pluralistyczne.
Nie potrafię sobie przypomnieć nazwiska prawicowego publicysty,
który nie uczestniczyłby choć raz w imprezie "Krytyki Politycznej".
Nie przypadkiem nasz projekt zagospodarowania Nowego Światu zyskał
uznanie nie tylko najwybitniejszych intelektualistów i twórców z
Wajdą, Bartoszewskim, Skargą i Janion na czele, ale także
publicystów: od Jacka Żakowskiego, przez Roberta Krasowskiego, po
Pawła Lisickiego.
Dochodzimy do sedna. Jaki program miałoby mieć wasze
Centrum Kultury "Nowy Wspaniały Świat"? Tak chcecie to miejsce
nazwać?
D.G.: Tytuł słynnej powieści Huxleya w kontekście nazwy ulicy
niemal sam się narzuca. W lokalu są trzy poziomy...
To zacznijmy od góry.
S.S.: Tam chcemy urządzić Otwarty Uniwersytet Obywatelski.
Brakuje oferty dla warszawiaków, którzy skończyli studia, ale chcą
się dalej rozwijać. Chcielibyśmy wykorzystać nasze międzynarodowe
kontakty, a także doświadczenie zaproszonych przez nas do
współpracy organizacji (Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu,
Fundacji Edukacyjnej Jacka Kuronia i in.) i zapraszać
najciekawszych polskich i zagranicznych intelektualistów. Nie tylko
na jednorazowe spotkanie, ale na przykład na tygodniowe seminarium.
Na debatę między Slavojem Žižkiem a o. Maciejem Ziębą, którą
zorganizowaliśmy w maju w Nowym Świecie, przyszło ponad 500 osób.
Na ten rok zaprosiliśmy także Petera Sloterdijka, Jacques'a
Ranciere'a, Giorgio Agambena, a także ciekawych historyków Marci
Shore, Timothy'ego Snydera oraz Ivana Krasteva czy Timothy'ego
Gartona Asha.Przejdźmy do piwnicy. To trudna przestrzeń,
labirynt kilkunastu małych pomieszczeń, do których nie bardzo da
się wpuścić publiczność.
D.G.: Ale to też można ciekawie wykorzystać, np. artyści
realizowaliby tam swoje projekty, a publiczność, siedząc na
parterze w kawiarni, obserwowałaby te działania na telebimach albo
w internecie. W podziemiach Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę"
chciałoby też poprowadzić "Laboratorium Młodych - Alternatywny Dom
Kultury" z bardziej kameralnymi warsztatami, zajęciami.
A na parterze kawiarnia i...?
D.G.: Księgarnia, press room i główne miejsce wydarzeń
artystycznych: premier książkowych, debat, slamów poetyckich,
festiwali filmowych, koncertów i innych wydarzeń kulturalnych,
które z powodzeniem realizowaliśmy już do tej pory, a tu będziemy
mogli to robić na większą skalę.
Poproszę o jakiś konkret.
S.S.: No dobrze, żeby uzmysłowić ci, jak działamy, to powiem,
że dla nas np. wydanie książki nie jest końcem, tylko początkiem
całego szeregu działań kulturalnych. Jak wydajemy "Płomienie"
Brzozowskiego, to zapraszamy Sasnala, żeby je zilustrował, robimy
wystawę tych prac, książkę opatrujemy wstępem, który ma uczynić ją
istotną w debacie o współczesnej polskiej kulturze i rozpoczynamy
wokół niej festiwal. Wydaliśmy wywiad rzekę z Andrzejem Żuławskim,
za tym poszedł festiwal filmowy. Teraz bierzemy na warsztat dwóch
kolejnych reżyserów: Barańskiego i Skolimowskiego czy artystkę
Joannę Rajkowską i znów: książka, spotkania i przeglądy ich
twórczości. Staramy się łączyć sztuki wizualne z filmem, teatrem,
literaturą, ale też nie zamykać ich na życie polityczne czy
publiczne, tylko otwierać. I to jest nasza specjalność.
Rozmowa z Krzysztofem Gałkowskim i Grzegorzem
Waligórą
Łukasz Kamiński: Dlaczego startujecie w
konkursie?
Grzegorz Waligóra: Od dawna myśleliśmy o stworzeniu takiego
miejsca, w którym wokół kawiarni działałyby instytucje kulturalne,
grupy artystyczne. Kiedy pojawił się Nowy Świat zareagowaliśmy
szybko. Założyliśmy Fundację Obroty Rzeczy, przygotowaliśmy plan,
sprawdziliśmy nieruchomość pod kontem funkcjonalności przestrzeni i
wystartowaliśmy w konkursie.
No właśnie, szybko założyliście fundację, trudno więc
rozliczyć Was z jakichkolwiek dotychczasowych działań.
Krzysztof Gałkowski: Fundacja Obroty Rzeczy jest osią, wokół
której skupione są Raster, Witryna, Ha!art., Solopan oraz Centrum
Wielokulturowe. To nie jest przypadkowa grupa, znamy się, mamy
podobną wrażliwość i zainteresowania, podobną wizję promowania
kultury. Chcemy maksymalnie wykorzystać tę przestrzeń, nie budować
zbędnych biur, stworzyć miejsce otwarte, umożliwić zwykłym
warszawiakom kontakt z kulturą na wielu płaszczyznach (muzyka,
wystawy, kino, kabaret), włączyć ludzi do działania. Jesteśmy po
rozmowach z organizatorami jesiennych festiwali Jazz Jamboree czy
Free Form, żeby na Nowym Świecie działał klub festiwalowy.
A z czego będziecie utrzymywać Nowy Świat?
G.W.: Znamy się na zarządzaniu pieniędzmi i to zarówno przy
realizacji przedsięwzięć czysto komercyjnych, jak i niszowych.
Stworzyliśmy np. rynek kawiarni wokół placu Trzech Krzyży z
pierwszą galeriokawiarnią w mieście, w której odbyło się 50 wystaw.
Odnieśliśmy też sukces z Hard Rock Cafe uznanym w zeszłym roku za
najlepszy lokal w całej sieci na świecie, zarówno jeśli chodzi o
klimat, jak i bogatą ofertę koncertową.
K.G.: Raster, Witryna, Ha!art, Solopan oraz Centrum
Wielokulturowe to są instytucje, które same generują środki na
swoje potrzeby, które mają doświadczenie, wiedzą, jak to robić. Nie
chcemy i nie potrzebujemy wyciągać do nikogo ręki po pieniądze.
Zwłaszcza do podatników. Zakładamy, że przychody z kawiarni pozwolą
nam na działalność artystyczną, opłacenie pracowników i czynszu.
Będziemy oczywiście występować o granty, dotacje, ale nie od nich
uzależniony będzie nasz byt. Na początek mamy pieniądze nasze
własne, fundatorów.
Ile trzeba na rozruch?
G.W.: Około siedmiuset tysięcy złotych.
Kawiarnie na pl. Trzech Krzyży, Hard Rock Cafe, to bardzo
komercyjne przedsięwzięcia. Jaka jest gwarancja, że tego samego nie
zrobicie z Nowym Światem?
K.G.: Po pierwsze, za program artystyczny w dużej mierze
odpowiadać będą wspomniani już Raster, Witryna, Ha!art, Solopan
oraz Centrum Wielokulturowe. Po drugie, w ciągu ostatnich lat
zajmowaliśmy się też działaniami niekomercyjnymi, jak choćby
prowadzeniem klubu Jazzgot z bardzo ambitnym repertuarem.
Stworzyliśmy markę, do dziś rozpoznawaną i wspominaną.
Ile trzeba na rozruch?
G.W.: Około siedmiuset tysięcy złotych.
Kawiarnie na pl. Trzech Krzyży, Hard Rock Cafe, to bardzo
komercyjne przedsięwzięcia. Jaka jest gwarancja, że tego samego nie
zrobicie z Nowym Światem?
K.G.: Po pierwsze, za program artystyczny w dużej mierze
odpowiadać będą wspomniani już Raster, Witryna, Ha!art, Solopan
oraz Centrum Wielokulturowe. Po drugie, w ciągu ostatnich lat
zajmowaliśmy się też działaniami niekomercyjnymi, jak choćby
prowadzeniem klubu Jazzgot z bardzo ambitnym repertuarem.
Stworzyliśmy markę, do dziś rozpoznawaną i wspominaną.
Przespacerujmy się więc szybko po kawiarni Nowy Świat, od
góry do dołu.
G.W.: Parter, tam zawsze była kawiarnia. Jakakolwiek więc
próba zmiany na siłę charakteru tego miejsca nie wydaje mi się
rozsądna. Nie chcemy stworzyć sztucznego salonu dyskusyjnego dla
wąskiego grona. Przewidujemy scenę oraz miejsce dla dzieci, ale nie
wypełnione plastikowymi kulkami i samochodzikami, tylko z pełnym
programem zajęć artystycznych. Przy wejściu do kawiarni
chcielibyśmy zawiesić wielką mapę Warszawy z informacją, w których
miejscach dzieje się coś ciekawego: od kina, przez filharmonię, po
małe kluby. To byłaby żywa mapa redagowana przez nas na gorąco, ale
też przez organizatorów imprez i wydarzeń. Na parterze zamierzamy
też stworzyć wspólnie z Solopanem pierwszą w Warszawie
kinokawiarnię. Na parterze działać też będzie Witryna.
Pierwsze piętro?
G.W.: Oddajemy Rastrowi, Ha!artowi i Centrum
Wielokulturowemu.
A piwnica?
G.W.: Dokładnie ją sprawdziliśmy, jest w złym stanie
technicznym. Poza tym jej część zajmują urządzenia techniczne,
wentylatornie, wymienniki ciepła. W pozostałej części, jeśli
sanepid i straż pożarna pozwolą na jej adaptację, stworzymy
pomieszczenia socjalne dla personelu. A w drugim etapie
działalności chcielibyśmy tam przygotować m.in. sale prób, studio
nagrań.
K.G.: W drugim etapie planujemy też stworzyć ogólnopolską sieć
miejsc kulturalnych. Jesteśmy już po pierwszych z nimi rozmowach z
takimi miejscami, jak wrocławski Firlej, bydgoski mózg, gdański Żak
czy Manggha i Alchemia z Krakowa.
Jeśli wygralibyście konkurs, jak szybko bylibyście w stanie
rozpocząć działalność?
G.W.: Przy dzierżawie na trzy lata każdy dzień jest ważny,
dlatego nasz plan jest już zaawansowany. Jesteśmy w stanie
rozpocząć działalność miesiąc po ogłoszeniu wyniku.
Źródło: warszawa.gazeta.pl
źródło: Gazeta Wyborcza (Stołeczna)
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
SKOMENTUJ
KOMENTARZE
Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.










