DZIŚ

Międzynarodowy Dzień Walki z RakiemMiędzynarodowy Dzień Walki z Rakiem

Dla kogo Nowy Świat?

W finałowej rozgrywce o lokal po kawiarni Nowy Świat brane są pod uwagę dwie propozycje: środowiska "Krytyki Politycznej" oraz twórców dawnego klubu Jazzgot. Zapytaliśmy ich o pomysł na to miejsce.

Wiadomość archiwalna

A A A

fot. Julia Sokolnicka
Dzielnica Śródmieście, nie mogąc znaleźć komercyjnego najemcy na ten lokal (chętnych odstraszało to, że można go wynająć tylko na trzy lata, ze względu na roszczenia spadkobiercy), zdecydowała się przeznaczyć Nowy Świat na cele kulturalne. Nie ogłosiła tradycyjnego przetargu ani konkursu, żeby nie wiązać sobie rąk procedurami. Wybrała drogę przekazania lokalu bez konkursu. Powołano zespół oceniający, który miał przeanalizować oferty i wybrać najlepszą. Zasiedli w nim m.in.: naczelnik wydziału kultury dzielnicy Śródmieście Krzysztof Czubaszek, Marek Kraszewski - dyrektor miejskiego biura kultury, Grzegorz Lewandowski z klubokawiarni Chłodna 25, Paweł Potoroczyn - dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza, i Bogna Świątkowska z fundacji Bęc Zmiana. 27 maja dokonali wstępnej selekcji, z 15 złożonych propozycji wybierając dwie: Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego powołanego przez środowisko "Krytyki Politycznej" oraz fundacji Obroty Rzeczy, którą tworzą Grzegorz Waligóra i Krzysztof Gałkowski (razem zakładali nieistniejący już klub Jazzgot, teraz Krzysztof Gałkowski współtworzy program muzyczny Hard Rock Café). Na najbliższą środę eksperci zaprosili obu finalistów na rozstrzygające rozmowy. Wtedy też rekomendują burmistrzowi Śródmieścia ich zdaniem najlepszą propozycję zagospodarowania Nowego Światu. Wojciech Batelski podejmie ostateczną decyzję po konsultacji z radą dzielnicy, być może już w połowie czerwca.
Rozmowa z Dorotą Głażewską i Sławomirem Sierakowskim
Agnieszka Kowalska: Macie już swoją REDakcję na Chmielnej. Po co wam Nowy Świat?
Sławomir Sierakowski: REDakcja jest już zdecydowanie dla nas za mała. Od jakiegoś czasu poszukujemy większej przestrzeni.
Dorota Głażewska: Większość imprez zmuszeni jesteśmy robić na zewnątrz lub przenosić do innych miast. Pomyśleliśmy: kurczę, jesteśmy jedną z najliczniejszych i najszybciej rozwijających się organizacji pozarządowych. W innych miastach - we Wrocławiu, w Gdańsku czy Krakowie - magistraty chętnie zaproponowały nam lokale użytkowe, dostrzegając i wspierając naszą działalność, dlaczego w Warszawie musimy prywatnie wynajmować lokal, do którego nie jesteśmy w stanie zmieścić wszystkich, którzy chcą przychodzić na nasze imprezy?
A dlaczego to właśnie wy powinniście dostać Nowy Świat?
S.S.: Mamy ogromne doświadczenie w tworzeniu ośrodków kulturalnych. Zorganizowaliśmy kilkaset debat, festiwali literackich i filmowych, odczytów, seminariów, koncertów. Od lat współpracujemy z najciekawszymi instytucjami kulturalnymi i pozarządowymi w Polsce i dlatego w staraniach o lokal na Nowym Świecie wspierają nas m.in.: Instytut Teatralny, Fundacja Galerii Foksal, Nowy Teatr, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a także Instytut Socjologii i Instytut Kultury Polskiej UW. Wśród osób, które tworzyłyby program tego miejsca są m.in.: Olga Tokarczuk, Maciek Nowak, Jan Klata, Artur Żmijewski.Stać was na ten lokal? Jest ogromny, a czynsz co miesiąc trzeba płacić, nie mówiąc o kosztach kulturalnej działalności.
D.G..: Oczywiście dla każdej organizacji taki lokal będzie wyzwaniem, ale o finanse jesteśmy spokojni. Ustalony czynsz powiększy nasze wydatki o nie więcej niż 10-15 proc. tegorocznego budżetu. Prawdopodobnie bylibyśmy w stanie prowadzić tam działalność kulturalną nawet bez przychodów z kawiarni.
Jak? Z jakich źródeł pozyskujecie pieniądze na waszą działalność?
S.S.: Mamy doświadczony zespół menedżerski, który z powodzeniem pozyskuje dotacje na działalność kulturalną z polskich i zagranicznych instytucji. Mamy też rosnące z każdym rokiem zyski z działalności wydawniczej.
Bez kawiarni chyba się w Nowym Świecie działać nie da. Takie to miejsce ma tradycje. Chcecie do nich nawiązać czy w ogóle rezygnujecie z kawiarni?
D.G.: W żadnym wypadku! Warszawa wciąż czeka na ożywienie tradycji kawiarni literackich. Jak wielkie jest na to zapotrzebowanie, mogliśmy się przekonać, gdy w Nowym Świecie działało Centrum Festiwalowe Warszawskich Spotkań Teatralnych, które współtworzyliśmy.
Ale nie macie doświadczenia w prowadzeniu kawiarni. Zatrudnicie jakiegoś menedżera, który wam w tym pomoże?
S.S.: W środowisku jest szereg osób, które prowadziły, organizowały lub pracowały w kawiarniach. Są też tacy ludzie jak Maciek Nowak, którzy są wręcz autorytetami w tej dziedzinie, a także takie, które pomogą niebanalnie zaprojektować to miejsce. Myślę o znanych scenografkach Małgorzacie Szczęśniak i Justynie Klacie albo o artystach Kasi Górnej czy Wilhelmie Sasnalu.
Czy w Nowym Świecie będziecie robić bardziej politykę czy kulturę?
S.S.: Będziemy prowadzić wszechstronną działalność kulturalną, w tym także debatować o życiu publicznym. Mamy określone poglądy polityczne, co więcej, uważamy, że posiadanie poglądów jest dozwolone w demokracji, a być może nawet pożądane. Ale zawsze słynęliśmy z tego, że tworzymy miejsca otwarte i pluralistyczne. Nie potrafię sobie przypomnieć nazwiska prawicowego publicysty, który nie uczestniczyłby choć raz w imprezie "Krytyki Politycznej". Nie przypadkiem nasz projekt zagospodarowania Nowego Światu zyskał uznanie nie tylko najwybitniejszych intelektualistów i twórców z Wajdą, Bartoszewskim, Skargą i Janion na czele, ale także publicystów: od Jacka Żakowskiego, przez Roberta Krasowskiego, po Pawła Lisickiego.
 
Dochodzimy do sedna. Jaki program miałoby mieć wasze Centrum Kultury "Nowy Wspaniały Świat"? Tak chcecie to miejsce nazwać?
D.G.: Tytuł słynnej powieści Huxleya w kontekście nazwy ulicy niemal sam się narzuca. W lokalu są trzy poziomy...
To zacznijmy od góry.
S.S.: Tam chcemy urządzić Otwarty Uniwersytet Obywatelski. Brakuje oferty dla warszawiaków, którzy skończyli studia, ale chcą się dalej rozwijać. Chcielibyśmy wykorzystać nasze międzynarodowe kontakty, a także doświadczenie zaproszonych przez nas do współpracy organizacji (Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu, Fundacji Edukacyjnej Jacka Kuronia i in.) i zapraszać najciekawszych polskich i zagranicznych intelektualistów. Nie tylko na jednorazowe spotkanie, ale na przykład na tygodniowe seminarium. Na debatę między Slavojem Žižkiem a o. Maciejem Ziębą, którą zorganizowaliśmy w maju w Nowym Świecie, przyszło ponad 500 osób. Na ten rok zaprosiliśmy także Petera Sloterdijka, Jacques'a Ranciere'a, Giorgio Agambena, a także ciekawych historyków Marci Shore, Timothy'ego Snydera oraz Ivana Krasteva czy Timothy'ego Gartona Asha.Przejdźmy do piwnicy. To trudna przestrzeń, labirynt kilkunastu małych pomieszczeń, do których nie bardzo da się wpuścić publiczność.
D.G.: Ale to też można ciekawie wykorzystać, np. artyści realizowaliby tam swoje projekty, a publiczność, siedząc na parterze w kawiarni, obserwowałaby te działania na telebimach albo w internecie. W podziemiach Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę" chciałoby też poprowadzić "Laboratorium Młodych - Alternatywny Dom Kultury" z bardziej kameralnymi warsztatami, zajęciami.
A na parterze kawiarnia i...?
D.G.: Księgarnia, press room i główne miejsce wydarzeń artystycznych: premier książkowych, debat, slamów poetyckich, festiwali filmowych, koncertów i innych wydarzeń kulturalnych, które z powodzeniem realizowaliśmy już do tej pory, a tu będziemy mogli to robić na większą skalę.
Poproszę o jakiś konkret.
S.S.: No dobrze, żeby uzmysłowić ci, jak działamy, to powiem, że dla nas np. wydanie książki nie jest końcem, tylko początkiem całego szeregu działań kulturalnych. Jak wydajemy "Płomienie" Brzozowskiego, to zapraszamy Sasnala, żeby je zilustrował, robimy wystawę tych prac, książkę opatrujemy wstępem, który ma uczynić ją istotną w debacie o współczesnej polskiej kulturze i rozpoczynamy wokół niej festiwal. Wydaliśmy wywiad rzekę z Andrzejem Żuławskim, za tym poszedł festiwal filmowy. Teraz bierzemy na warsztat dwóch kolejnych reżyserów: Barańskiego i Skolimowskiego czy artystkę Joannę Rajkowską i znów: książka, spotkania i przeglądy ich twórczości. Staramy się łączyć sztuki wizualne z filmem, teatrem, literaturą, ale też nie zamykać ich na życie polityczne czy publiczne, tylko otwierać. I to jest nasza specjalność.
Rozmowa z Krzysztofem Gałkowskim i Grzegorzem Waligórą
Łukasz Kamiński: Dlaczego startujecie w konkursie?
Grzegorz Waligóra: Od dawna myśleliśmy o stworzeniu takiego miejsca, w którym wokół kawiarni działałyby instytucje kulturalne, grupy artystyczne. Kiedy pojawił się Nowy Świat zareagowaliśmy szybko. Założyliśmy Fundację Obroty Rzeczy, przygotowaliśmy plan, sprawdziliśmy nieruchomość pod kontem funkcjonalności przestrzeni i wystartowaliśmy w konkursie.
No właśnie, szybko założyliście fundację, trudno więc rozliczyć Was z jakichkolwiek dotychczasowych działań.
Krzysztof Gałkowski: Fundacja Obroty Rzeczy jest osią, wokół której skupione są Raster, Witryna, Ha!art., Solopan oraz Centrum Wielokulturowe. To nie jest przypadkowa grupa, znamy się, mamy podobną wrażliwość i zainteresowania, podobną wizję promowania kultury. Chcemy maksymalnie wykorzystać tę przestrzeń, nie budować zbędnych biur, stworzyć miejsce otwarte, umożliwić zwykłym warszawiakom kontakt z kulturą na wielu płaszczyznach (muzyka, wystawy, kino, kabaret), włączyć ludzi do działania. Jesteśmy po rozmowach z organizatorami jesiennych festiwali Jazz Jamboree czy Free Form, żeby na Nowym Świecie działał klub festiwalowy.
A z czego będziecie utrzymywać Nowy Świat?
G.W.: Znamy się na zarządzaniu pieniędzmi i to zarówno przy realizacji przedsięwzięć czysto komercyjnych, jak i niszowych. Stworzyliśmy np. rynek kawiarni wokół placu Trzech Krzyży z pierwszą galeriokawiarnią w mieście, w której odbyło się 50 wystaw. Odnieśliśmy też sukces z Hard Rock Cafe uznanym w zeszłym roku za najlepszy lokal w całej sieci na świecie, zarówno jeśli chodzi o klimat, jak i bogatą ofertę koncertową.
K.G.: Raster, Witryna, Ha!art, Solopan oraz Centrum Wielokulturowe to są instytucje, które same generują środki na swoje potrzeby, które mają doświadczenie, wiedzą, jak to robić. Nie chcemy i nie potrzebujemy wyciągać do nikogo ręki po pieniądze. Zwłaszcza do podatników. Zakładamy, że przychody z kawiarni pozwolą nam na działalność artystyczną, opłacenie pracowników i czynszu. Będziemy oczywiście występować o granty, dotacje, ale nie od nich uzależniony będzie nasz byt. Na początek mamy pieniądze nasze własne, fundatorów.
Ile trzeba na rozruch?
G.W.: Około siedmiuset tysięcy złotych.
Kawiarnie na pl. Trzech Krzyży, Hard Rock Cafe, to bardzo komercyjne przedsięwzięcia. Jaka jest gwarancja, że tego samego nie zrobicie z Nowym Światem?
K.G.: Po pierwsze, za program artystyczny w dużej mierze odpowiadać będą wspomniani już Raster, Witryna, Ha!art, Solopan oraz Centrum Wielokulturowe. Po drugie, w ciągu ostatnich lat zajmowaliśmy się też działaniami niekomercyjnymi, jak choćby prowadzeniem klubu Jazzgot z bardzo ambitnym repertuarem. Stworzyliśmy markę, do dziś rozpoznawaną i wspominaną.
Ile trzeba na rozruch?
G.W.: Około siedmiuset tysięcy złotych.
Kawiarnie na pl. Trzech Krzyży, Hard Rock Cafe, to bardzo komercyjne przedsięwzięcia. Jaka jest gwarancja, że tego samego nie zrobicie z Nowym Światem?
K.G.: Po pierwsze, za program artystyczny w dużej mierze odpowiadać będą wspomniani już Raster, Witryna, Ha!art, Solopan oraz Centrum Wielokulturowe. Po drugie, w ciągu ostatnich lat zajmowaliśmy się też działaniami niekomercyjnymi, jak choćby prowadzeniem klubu Jazzgot z bardzo ambitnym repertuarem. Stworzyliśmy markę, do dziś rozpoznawaną i wspominaną.
Przespacerujmy się więc szybko po kawiarni Nowy Świat, od góry do dołu.
G.W.: Parter, tam zawsze była kawiarnia. Jakakolwiek więc próba zmiany na siłę charakteru tego miejsca nie wydaje mi się rozsądna. Nie chcemy stworzyć sztucznego salonu dyskusyjnego dla wąskiego grona. Przewidujemy scenę oraz miejsce dla dzieci, ale nie wypełnione plastikowymi kulkami i samochodzikami, tylko z pełnym programem zajęć artystycznych. Przy wejściu do kawiarni chcielibyśmy zawiesić wielką mapę Warszawy z informacją, w których miejscach dzieje się coś ciekawego: od kina, przez filharmonię, po małe kluby. To byłaby żywa mapa redagowana przez nas na gorąco, ale też przez organizatorów imprez i wydarzeń. Na parterze zamierzamy też stworzyć wspólnie z Solopanem pierwszą w Warszawie kinokawiarnię. Na parterze działać też będzie Witryna.
Pierwsze piętro?
G.W.: Oddajemy Rastrowi, Ha!artowi i Centrum Wielokulturowemu.
A piwnica?
G.W.: Dokładnie ją sprawdziliśmy, jest w złym stanie technicznym. Poza tym jej część zajmują urządzenia techniczne, wentylatornie, wymienniki ciepła. W pozostałej części, jeśli sanepid i straż pożarna pozwolą na jej adaptację, stworzymy pomieszczenia socjalne dla personelu. A w drugim etapie działalności chcielibyśmy tam przygotować m.in. sale prób, studio nagrań.
K.G.: W drugim etapie planujemy też stworzyć ogólnopolską sieć miejsc kulturalnych. Jesteśmy już po pierwszych z nimi rozmowach z takimi miejscami, jak wrocławski Firlej, bydgoski mózg, gdański Żak czy Manggha i Alchemia z Krakowa.
Jeśli wygralibyście konkurs, jak szybko bylibyście w stanie rozpocząć działalność?
G.W.: Przy dzierżawie na trzy lata każdy dzień jest ważny, dlatego nasz plan jest już zaawansowany. Jesteśmy w stanie rozpocząć działalność miesiąc po ogłoszeniu wyniku.

 

Artykuł pochodzi z serwisu warszawa.gazeta.pl

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.