DZIŚ

Międzynarodowy Dzień Walki z RakiemMiędzynarodowy Dzień Walki z Rakiem

Poznań: demonstracja w obronie Rozbratu

9 maja 2009 działacze związani z najstarszym polskim skłotem „Rozbrat” zapraszają do Poznania na demonstrację pod hasłem: „Rozbrat zostaje – odzyskujemy miasto”. Będzie to pierwsza z cyklu akcji, skierowana przeciwko planom likwidacji skłotu. Rozbrat od blisko piętnastu lat jest cenionym w całej Europie ośrodkiem niezależnych inicjatyw, kultury alternatywnej, a także działań społecznych i związanych z prawami pracowniczymi.

Wiadomość archiwalna

A A A

autor(ka): Ola Grobelska

2009-04-28, 11.22

Skłot „Rozbrat” sprawnie funkcjonuje na terenie, położonym przy ul. Pułaskiego 21 w Poznaniu od 1994 roku. Wtedy to grupa osób zajęła puste budynki po upadłej hurtowni. Początkowo był domem dla kilkunastu osób, lecz bardzo szybko stał się prężnie działającą i niezależną przestrzenią kulturalno-społeczno-polityczną. Zorganizowano tam setki wykładów, spotkań, wystaw, koncertów, spektakli teatralnych uznanych na całym świecie artystów.

O co spór
Tereny, na których znajduje się skłot Rozbrat, leżą blisko ścisłego centrum miasta, są więc atrakcyjne inwestycyjnie. Od ponad roku trwa wokół nich spór, którego konsekwencją – coraz bardziej prawdopodobną – stać się może zniknięcie Rozbratu z mapy Poznania. Jednak sprawa tego, kto tak naprawdę ma prawo do posiadania tych gruntów jest mocno skomplikowana. 
Obszar Rozbratu leży na trzech działkach. Właścicielem najmniejszej z nich jest miasto. Druga jest w posiadaniu osoby, która już kilkakrotnie wysyłała skłotersom sygnały o tym, że zamierza zająć i wedle własnych pomysłów zagospodarować swoją część terenu. Na razie milczy.
Wywołującą największe spory prawne i coraz gorętsze dyskusje społeczno-polityczne jest najrozleglejsza część Rozbratu, gdzie ponad piętnaście lat znajdowały się hurtownie Darex. Firma ta wzięła kredyt w banku pod zastaw tego terenu. Wszyscy jej przedstawiciele „zniknęli” i obecnie nikt nie wie, co się z nimi dzieje. Firma realnie nie istnieje, jednak odsetki od niespłacanego zadłużenia cały czas rosną. 
Sąd, licytacja i co dalej?...
Bank domaga się spłaty długów Darexu, za pośrednictwem sądu. Ten wyznaczył już kuratora, mającego reprezentować interesy nieistniejącej firmy, oraz rzeczoznawcę, który wycenia grunty. Następnie, wedle przyjętej procedury, tereny skłotu zostaną zlicytowane, dzięki czemu bank odzyska swoje pieniądze. Podczas pierwszej wyceny w styczniu 2008 roku wartość gruntów na Pułaskiego oszacowano na 6 mln złotych. Licytacja w poprzednim roku jednak nie odbyła się, a tereny wycenione zostały powtórnie na początku 2009 roku. Ich aktualna wartość jest nieznana. 
Władze Poznania na razie nie zabierają jednoznacznego głosu w tej sprawie, przyzwalając tym samym na taki bieg wydarzeń. Po tym, jak wiceprezydent Maciej Frankiewicz publicznie w mediach zapowiedział gotowość i chęć rozmów ze skłotersami, 13 marca 2009 spotkał się z nimi na Rozbracie. Jednak oprócz zapewnień z jego strony o dużym znaczeniu Rozbratu dla Poznania, możliwości dofinansowywania działań z nim związanych, a także deklaracji pomocy w znalezieniu dla jego aktywistów innego lokum w mieście, nic więcej się nie wydarzyło. Nie doszło tez już więcej do żadnych rozmów.
Stanowisko aktywistów, związanych z Rozbratem jest niezmienne.
 – Od piętnastu lat nic nie wzięliśmy od miasta, z kasy miejskiej nie ubyło ani złotówki, więc nie wsparcie finansowe jest nam potrzebne. Chcemy zostać tu, gdzie działamy od początku. Nikt jednak nie traktuje nas poważnie. Władza cynicznie „ogrywa” nasz „problem”. Nie jesteśmy dopuszczeni jako podmiot w sprawie. Nasze wnioski, zapytania są z klucza odrzucane. Oficjalnie nic się nie da zrobić. Jednocześnie o Rozbracie, jego osiągnięciach i korzyściach dla miasta, starającego się właśnie o miano „Europejskiej Stolicy Kultury 2016” ci sami ludzi mówią głośno. Nie ma co się oszukiwać, jesteśmy dziś elementem „medialnego show”, w którym politycy mamią swoich wyborców. My jednak nie chcemy okrągłych słówek – chcemy obronić Rozbrat i na pewno będziemy walczyć o niego do końca – mówi Marek Piekarski, związany z Rozbratem od początku jego istnienia. 
Jak władzy bliski jest Rozbrat, skłotersi mogli się przekonać 26 lutego 2009, kiedy Miejska Pracownia Urbanistyczna w Poznaniu wyłożyła do publicznego wglądu projekt Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dzielnicy Sołacz, gdzie znajduje się skłot. W projekcie o Rozbracie nie ma ani słowa, a w jego miejscu przewidziana jest zabudowa willowa.
 – W kolejnych Studiach Uwarunkowań z 1999 i 2008 roku, określających przeznaczenie gospodarczo-budowlane poszczególnych obszarów miasta konsekwentnie funkcjonujemy jako „nieużytek” lub „teren przemysłowy” – mówi Piekarski. Po czym dodaje: – Mamy pretensje o to, że władze, mogące mieć przecież wpływ na bieg wydarzeń, w słowach doceniając „niezwykłe zasługi” Rozbratu, jednocześnie wbijają nam nóż w plecy. Dają zielone światło dla inwestorom i deweloperom na budowę zamkniętych osiedli z domkami jednorodzinnymi. 
Niemal w tym samym czasie, 30 marca 2009, w sądzie odbyło się spotkanie kuratora z rzeczoznawcą, mające m in. na celu ostateczne określenie podmiotów roszczących sobie prawo do terenów, na których znajduje się skłot. Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych „Ulica”, będące prawnym reprezentatem Rozbratu, złożyło wówczas w siedzibie komornika sądowego wniosek o uznanie jako strony w postępowaniu egzekucyjnym. Aktywiści, nauczeni doświadczeniem, nie spodziewają się jednak jakiejkolwiek reakcji na pismo. 
Przeciwko czemu demonstracja
Anarchiści z poznańskiego skłotu od dawna już zapowiadają walkę o swoje tereny. Na pytanie, skąd decyzja, by demonstracja odbyła się właśnie na początku mają, odpowiadają: – Wydaje się nam, że zrobiliśmy wszystko, co było możliwe w ramach procedur „demokratycznego państwa”. Ani sąd, ani administracja, ani politycy nie podejmują tego tematu na poważnie. Czas zatem wyjść na ulice. Wybraliśmy początek maja, gdyż od naszych adwokatów wiemy, że jest to czas tuż przed licytacją terenu. Wiemy, że odbędzie się ona w przeciągu najbliższych dwóch – trzech miesięcy. 
Na plakacie, reklamującym majowy manifest, żelazna kula „uderza” w Rozbrat, napędzana przez takie hasła jak: „urzędnicza inercja, deweloperzy, spekulacje rynkowe, prywatyzacja przestrzeni publicznej, prestiż i układy biznesowe”.
Przeciwko czemu więc tak naprawdę skierowana jest demonstracja? – pytam.
– Demonstracje generalnie są przeciwko czemuś i za czymś – tłumaczy Marek Piekarski. – Tak samo z tą manifestacją, która jest m.in. przeciwko inercji władzy, deweloperom, którzy bez pardonu wprowadzają swoją neoliberalną politykę. W Poznaniu inwestorzy są bardzo silnym lobby, przed którym ugina się lokalna władza. Poznań zamienił się w miasto-firmę, z czego zadowolenie wyraził publicznie prezydent na naszym spotkaniu. My uważamy, że miasto jest wspólnotą mieszkańców. Dlatego demonstracja nie jest tylko pokazaniem solidarności z Rozbratem, to wyrażenie sprzeciwu wobec neoliberalnej polityki miasta, w którym wszystko musi się opłacać. 
Poznańscy aktywiści mogą liczyć na szerokie poparcie ze strony wielkopolskich mediów, ogólnopolskich i ogólnoświatowych środowisk pozarządowych, ruchów społecznych i związków zawodowych, a także setek osób prywatnych, które dzwonią, piszą i deklarują pomoc. 9 mają spodziewają się demonstrantów, liczonych w tysiącach. 
Manifestacja wyruszy o godz. 15 spod poznańskiej Opery (ul. Fredry). Po południu i wieczorem zaplanowano piknik i imprezę taneczną na skłocie Rozbrat. Organizatorzy oferują miejsce na nocleg i na namioty na terenie skłotu. 
Więcej informacji na stronie internetowej: www.rozbrat.org
źródło: inf. własna
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.