„Polska nie musiała się napracować, by przyjąć wartości społeczeństwa obywatelskiego” – mówił prof. Samsonowicz. Już pisarze z dworu cesarskiego z VI wieku, wspominają, że każde plemię słowiańskie miało swojego wodza. Inicjatywę, samodzielność i samoorganizację mamy niejako w psychice zbiorowej. Drugą stroną tej spuścizny plemiennej jest to, że już „nasi przodkowie mieli wycięty hormon państwowości. Oznacza to, że choć jesteśmy znakomici w inicjatywach obywatelskich, nasz stosunek do państwa był zawsze dosyć wątpliwy. Już od Jagiellonów”. Dlatego powiedzenie „NIErządem Polska stoi”, oznaczało, że oparte jest ono na miejscowych elitach, które lepiej niż państwo dbają o lokalne interesy, są jednak za słabe i zbyt skłócone, by rządzić całym krajem.
Więcej: /wiadomosci/396359.html#Scene_1