DZIŚ
Międzynarodowy Dzień Walki z RakiemMiędzynarodowy Dzień Walki z Rakiem
PODOBNE WIADOMOŚCI
- List otwarty RDPP » (20.02.2007)
- Kto zasiądzie w nowej RDPP? Znamy kandydatów » (02.02.2012)
- Rada będzie interweniowała w Ministerstwie Zdrowia » (20.01.2012)
- Nabór na członków RDPP IV kadencji » (23.12.2011)
- Przyszłość Europejskiego Funduszu Społecznego zajmuje organizacje » (07.12.2011)
- Rada o 1% w telewizji i o przyszłości FIO » (18.10.2011)
- RDPP zaprasza do udziału w pracach Krajowego Forum Terytorialnego » (13.10.2011)
Dlaczego nie podpisałem się pod listem moich kolegów z Rady?
Tomasz Schimanek, członek Rady Działalności Pożytku Publicznego, wyjaśnia dlaczego nie podpisał się pod opublikowanym wczoraj (20 lutego 2007) listem części członków RDPP oraz przedstawia swoje spojrzenie na problemy Rady.
Nie podpisałem się pod tym listem bezpośrednio z tego powodu, że na 21 lutego zaplanowaliśmy jako członkowie Rady rekrutujący się z organizacji pozarządowych spotkanie robocze, poświęcone właśnie temu, aby porozmawiać o problemach w funkcjonowaniu Rady i ustalić wspólnie działania służące ich rozwiązaniu. Choć więc podzielam obawy i niepokoje autorów Listu, to jednak uznałem, że publikowanie go 20 lutego, a więc na dzień przed planowanym spotkaniem jest nieracjonalne i sprzeczne z moim rozumieniem dialogu, na którym opiera się funkcjonowanie Rady. Próbowałem także przekonać autorów Listu, aby wstrzymać się jeden dzień z jego publikacją i dać szansę porozmawiania na ten temat na spotkaniu pozarządowych przedstawicieli w Radzie, jednak bez skutku. Wierzę, że moi koledzy z Rady podpisani pod Listem podjęli tę decyzję w zgodzie z własnym sumieniem, ale moje w tej sytuacji nie pozwoliło mi go podpisać.
Rozumiem też ich niepokoje i intencje, którymi kierowali się publikując list. Bo choć Rada pracowała przez miniony rok nad wieloma kwestiami i przyjęła kilka znaczących stanowisk, np. w odniesieniu do projektu ustawy o działalności pożytku publicznego, rządowego Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich czy też ustawy o fundacjach, to jednak też mam poczucie, że nasza skuteczność nie była wysoka.
Ocena skuteczności zależy od tego, jakie kryteria wyznacza sobie oceniający. Według mnie, skuteczności tego typu ciał doradczych, jak Rada Działalności Pożytku Publicznego nie można mierzyć tym, ile z opinii i propozycji Rady zostanie uwzględnionych przez stronę rządową, bowiem rząd nie ma obowiązku uwzględniać uwag Rady, tym bardziej, że czasami są one dość wyraźnie różne od stanowiska rządu. Przy tym nie należy zapominać, że także członkowie Rady przedstawiają zróżnicowane stanowiska i opinie w tych samych kwestiach. Dla mnie skuteczność Rady polega na tym, że ma ona możliwość przygotować rzetelne opinie w sprawach ważnych dla organizacji pozarządowych, wypowiada te opinie jako Rada (a nie jako 2 czy 3 jej członków), że są one wysłuchiwane przez odbiorców po stronie rządowej i że daje to okazję do rozmowy, dialogu pomiędzy obiema stronami.Biorąc pod uwagę powyższe kryteria, oceniłbym skuteczność Rady w sposób zróżnicowany. Rada ma możliwość przygotowania opinii, choć nie zawsze ma na to wystarczająco dużo czasu i nie zawsze dostaje na czas wszystkie istotne projekty. Wypowiada te opinie, choć słabością jest niewątpliwie to, że są to z reguły opinie jedynie kilku członków Rady i nie ma okazji do tego, aby wewnętrznie, w Radzie, przedyskutować wspólne stanowisko. Nieco gorzej oceniłbym wysłuchiwanie opinii Rady, przy czym tu szwankuje zdecydowanie komunikacja bieżąca. Najgorzej oceniłbym dialog pomiędzy Radą a ministrem. Choć uwagi i opinie Rady są nawet czasami uwzględniane przez stronę rządową, to zdecydowanie brakuje rozmowy na ten temat, możliwości wymiany argumentów i poinformowania przez stronę rządową o uzasadnieniu odrzucenia bądź przyjęcia stanowiska Rady.
O ile, więc zgadzam się z tym, że Rada nie działa najlepiej, o tyle – w przeciwieństwie do moich kolegów, sygnatariuszy Listu, którzy piszą, że nie są w stanie zrozumieć przyczyn ograniczenia roli i rangi Rady – dla mnie są one dość jasne. Trudno mi określić, która z nich jest najważniejsza, ale mam przekonanie, że kryzys w funkcjonowaniu Rady wynika ze splotu kilku, wzajemnie powiązanych czynników, które występując być może z osobna, nie wywołałyby aż tak negatywnych skutków, jednak ich nałożenie się na siebie dało efekt w postaci problemów w funkcjonowaniu Rady i frustracji części jej członków.
Wiadomość nadesłana przez czytelniczkę/czytelnika portalu www.ngo.pl.










