Przejdź do treści głównej

Monika Sajkowska. Musimy dać dzieciom siłę

autor(ka): Jędrzej Dudkiewicz dla ngo.pl
2018-06-01, 06:12
– Nasza filozofia działania polega na tym, by wpierw coś zrobić i pokazać, że to działa, a dopiero potem lobbować na rzecz tego, by stało się to rozwiązaniem systemowym – mówi Monika Sajkowska, prezeska Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Od dzieci niczyich do dawania dzieciom siły

Chociaż przygoda Moniki Sajkowskiej z III sektorem trwa już niemal ćwierć wieku, nie zawsze była związana z organizacjami pozarządowymi.


W 1991 roku powstała Fundacja Dzieci Niczyje, założona przez Alinę Margolis-Edelman i Irenę Kornatowską. Miała wypełnić ogromną niszę, jaką było w Polsce zajmowanie się tematem krzywdzenia dzieci, przemocy wobec nich, wykorzystywania seksualnego. Pierwszym pomysłem była diagnoza problemu, sprawdzenie, jak ludzie, którzy pracują z dziećmi go postrzegają, czy w ogóle się z nim spotykają i jak go definiują. Monika Sajkowska, z wykształcenia socjolożka, przez wiele lat adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, dostała propozycję poprowadzenia tych badań i w ten sposób zetknęła się z działalnością fundacji.

– Tak zaczęła się ta wielka przygoda. Zobaczyłam problem, o którym nigdy wcześniej nie myślałam. Pojawiła się refleksja, że niestety wiele zachowań, które krzywdzą dzieci to po prostu norma. Taki był też wynik badań:

Specjaliści, z którymi rozmawialiśmy, czyli lekarze, pracownicy socjalni, pedagodzy, w ogóle nie uświadamiali sobie, że problem krzywdzenia może dotyczyć ich podopiecznych.

Zrozumiałam, jak samotne i pozbawione pomocy są dzieci doświadczające przemocy. Było to dla mnie tak poruszające, że postanowiłam dalej działać w fundacji – wspomina Monika Sajkowska.

Nie oznaczało to natychmiastowej i całkowitej zmiany w życiu zawodowym. Monika Sajkowska angażowała się w różne projekty fundacji, ale do 2010 roku wciąż pracowała na uczelni. Jednak miała coraz więcej obowiązków, ostatecznie została liderką organizacji, uznała więc, iż trzeba się na coś zdecydować, bo obie role na tym cierpią, nie mówiąc już o życiu osobistym. Wybrała fundację. I nigdy nie żałowała tego wyboru, choć z sentymentem wspomina akademicki etap swojego życia. Niektórzy jej dawni studenci są dziś pracownikami fundacji i pełnią w niej bardzo odpowiedzialne role.

Fundacja działa dziś w czterech głównych obszarach. Pierwszym jest bezpośrednia pomoc dzieciom, które spotkała krzywda. Udaje się to dzięki placówkom, gdzie dostają pomoc psychologiczną, medyczną i prawną oraz dzięki ogólnopolskiemu telefonowi zaufania dla dzieci 116 111. Drugi obszar to inwestowanie w dobre rodzicielstwo. Podnoszenie kompetencji rodzicielskich to najlepsza profilaktyka krzywdzenia dzieci. Trzecim jest dbanie o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w Internecie poprzez informowanie, jakie są zagrożenia, jak ich unikać, gdzie w razie potrzeby szukać pomocy. Czwarty obszar to promowanie i wdrażanie standardów ochrony dzieci w placówkach i instytucjach.

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych działań jest planowanie ich w oparciu o wyniki badań diagnostycznych, ewaluacja i nieograniczone dzielenie się z innymi dobrymi praktykami, które wypracowuje fundacja.

Obecnie wszystko to dzieje się już pod nowym szyldem, gdyż półtora roku temu organizacja przeszła rebranding i obecnie nie działa jako Fundacja Dzieci Niczyje, tylko jako Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.


Wynikało to z tego, że poprzednia nazwa nietrafnie opisywała obszar działań fundacji, taki też jej wizerunek budował się w społecznym odbiorze. Nazwa „dzieci niczyje” była kojarzona głównie z dziećmi ulicy, z domów dziecka. Tymczasem działania fundacji adresowane są do wszystkich dzieci. Do tego „dzieci niczyje” to pejoratywne określenie i przez podopiecznych fundacji, czy ich rodziców było odbierane jako stygmatyzujące.

– Niekiedy dochodziło wręcz do tego, że realizując projekt ukrywaliśmy nazwę fundacji. Uznaliśmy, że konieczna jest alternatywa i po długich poszukiwaniach znaleźliśmy nazwę, która trafnie opisuje misję naszej organizacji – tłumaczy Monika Sajkowska.

Lobbingowe sukcesy

Ważnym elementem działań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę jest też lobbing. Nie chodzi bowiem tylko o to, by pomagać dzieciom, ale i o to, by stworzyć w Polsce system, który zagwarantuje odpowiednie rozwiązania także tam, gdzie nie sięgają możliwości fundacji.

Jednym z modelowych przykładów zmiany, którą udało się wprowadzić jest tryb przesłuchania dzieci. Kiedy są one ofiarami przestępstw przemocy czy wykorzystywania seksualnego, często uczestniczą w procedurach karnych. Jak mówi Monika Sajkowska, jeszcze dwie dekady temu nikt nie myślał o dzieciach jak o szczególnych świadkach. Niekompetentni policjanci i sędziowie przesłuchiwali przestraszone dzieci w nieprzyjaznych komisariatach, i na salach sądowych. Często wielokrotnie i przez długie lata w tej samej sprawie.

Wpierw udało się z tym coś zrobić na poziomie lokalnym: w 1997 roku fundacja stworzyła w swojej placówce na Saskiej Kępie w Warszawie pierwszy przyjazny pokój przesłuchań. Obecnie, także dzięki lobbingowi fundacji, zmieniło się prawo i wprowadzono procedurę ochronną przesłuchiwania dzieci, przyjazne pokoje przesłuchań są standardem w całym kraju.

Dziś Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę stara się zrobić kolejny krok. Organizuje w Polsce sieć centrów pomocy dzieciom – placówek, które realizują model kompleksowej pomocy krzywdzonym dzieciom pod jednym dachem. W takiej placówce są one przygotowywane do przesłuchania, przesłuchiwane w przyjaznych warunkach, dostają pomoc psychologiczną, terapeutyczną, medyczną i prawną. Ich niekrzywdzący opiekunowie również mogą liczyć na wsparcie. Zespół centrum jest interdyscyplinarny, składa się z psychologów, psychiatrów, pediatry, prawników i pracownika socjalnego. Podobne rozwiązanie działa już w wielu krajach Europy.

Fundacji udało się zdobyć sponsora oraz sojuszników, dzięki czemu do końca 2018 roku powstaną w Polsce cztery takie centra. Działają już w Starogardzie Gdańskim i w Warszawie. Kolejne uruchomione będą w Białymstoku i Głogowie. Celem jest też to, by pokazać rządzącym, że warto inwestować w takie systemowe rozwiązanie pomocy dzieciom – ofiarom przestępstw.

– Nasza filozofia działania polega na tym, by wpierw coś zrobić i pokazać, że to działa, a dopiero potem lobbować na rzecz tego, by stało się to rozwiązaniem systemowym. Nawet bardzo słuszne postulaty będą puste, jeśli nie zgłosi się ich razem z dobrą praktyką – wyjaśnia Monika Sajkowska.

I to działa, bo już kolejne władze samorządowe zgłaszają się z zapytaniem, czy takie centrum mogłoby również powstać w ich mieście, bo chętnie przeznaczyliby na nie fundusze. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę dąży do tego, by w którymś momencie taka placówka stała się ogniwem publicznego systemu ochrony dzieci i działała w każdym województwie, powiecie, czy mieście.

Porażki, które są wyzwaniem

Na razie trudno orzec, jak duże są na to szanse, bo – jak przyznaje Monika Sajkowska – lobbing jest trudny i zależy od tego, co dana ekipa rządząca uważa za swój priorytet. Chociaż krzywdzenie dziecka na poziomie wartości jest poza wszelkimi wątpliwościami złem, to problem ten w wymiarze społecznym jest jednak nacechowany politycznie. Kolejne ekipy rządzących są otwarte na korzystanie z doświadczeń fundacji lub się od nich dystansują.

Nie udało się na przykład do tej pory wprowadzić do praktyki działań wymiaru sprawiedliwości standardów funkcjonowania kuratora procesowego dzieci pokrzywdzonych przestępstwem. Fundacja przygotowała takie rozwiązania, przeprowadziła ich pilotaż, ewaluację, przeszkoliła profesjonalistów. Niestety, brak zainteresowania władzy sprawia, że gotowe know-how ciągle czeka na szerokie wdrożenie.

Wielkim problemem fundacji było zagrożenie działania ogólnopolskiego telefonu zaufania dla dzieci. Numer 116 111 został zarezerwowany przez Komisję Europejską właśnie w tym celu i funkcjonuje on we wszystkich krajach UE. Przez wiele lat Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę dostawała z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych część środków na jego prowadzenie. Te dotacje (150 000 zł z ok. 700 000 zł potrzebnych rocznie na prowadzenie linii) były gwarancją stabilności. Nowy rząd jednak nie ogłosił konkursu na prowadzenie telefonu zaufania. Udało się na szczęście pozyskać sponsorów i odbudować, a nawet rozbudować tę formę pomocy dla dzieci.

A jest ona coraz bardziej potrzebna, bo dzieci i młodzież ma coraz więcej problemów, podejmują też więcej prób samobójczych. I nie ma na to żadnej systemowej odpowiedzi. Sam telefon wszystkiego nie rozwiąże, ale dzięki niemu udaje się podjąć rocznie około 200 interwencji ratujących życie dzieci.

– Zaniechanie finansowania telefonu zaufania dla dzieci to skandal. To przecież nie jest dotacja dla fundacji, tylko finansowanie oferty dla dzieci i młodzieży: obywateli kraju, którzy nie mają gdzie szukać pomocy, gdy znajdują się w ekstremalnie trudnych sytuacjach życiowych.

– To są decyzje, które rządzący podejmują bez świadomości ich konsekwencji – dodaje Monika Sajkowska.

Poszukiwanie rozwiązań

Dlatego też Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę stara się dywersyfikować sposoby pozyskiwania środków finansowych na działania. Nie można bowiem bazować tylko na źródłach publicznych, chociaż wciąż stanowią one znaczącą część budżetu organizacji. Ważne jest jednak rozwijanie działań fundraisingowych, budowanie wsparcia przez indywidualnych darczyńców, a także współpraca z biznesem. Ten ostatni często sam się zgłasza, bo widzi w organizacji wiarygodnego partnera. Nad współpracą z partnerami i zarządzaniem organizacją czuwa właśnie Monika Sajkowska.

– Praca z Moniką jest ogromnym wyróżnieniem. Swoim codziennym działaniem pokazuje nam, że niemożliwe nie istnieje, a nawet największe wyzwania dają się przekuć na konkretne, realizowalne plany – mówi Marta Skierkowska, członkini zarządu Fundacji. – Dokonuje wielkich, przełomowych rzeczy, a jednocześnie – w naszym dużym zespole – znajduje czas, by zapytać pracownika, czy dziecko wyszło już z przeziębienia albo jak poszło mu na szkolnych zawodach. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że nasze doby mają po tyle samo godzin – dodaje.

– Jej zaletą jest to, że nigdy się nie unosi, choć potrafi być szefem wymagającym, drobiazgowo pilnującym szczegółów, na które wielu machnęłoby ręką. Monika  ma silne cechy przywódcze, choć zwykle znajdziemy ją w drugim szeregu. Ma szerokie spojrzenie na rzeczywistość, nie boi się wyzwań i zachęca innych do pracy swoim stanowczym „damy radę” – twierdzi z kolei Jolanta Zmarzlik, terapeutka pracująca w Fundacji.

 

Monika Sajkowska – prezeska zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Doktor socjologii. Adiunkt w Instytucie Nauk Społecznych  UW w latach 1991-2007.   Inicjatorka i redaktorka naczelna kwartalnika „Dziecko Krzywdzone. Teoria, Badania, Praktyka” w latach 2002-2017. Członkini rad społecznych Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka. Autorka i współautorka badań na temat problemu krzywdzenia dzieci w Polsce. Autorka publikacji naukowych i popularnonaukowych dotyczących problemu krzywdzenia dzieci. Laureatka nagrody Polskiej Rady Biznesu w kategorii działalność społeczna w 2017 r.

 


Informacja własna portalu ngo.pl

Źródło: inf. własna ngo.pl
Organizator:

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę

Adres:

Walecznych 59, 03-926 Warszawa-Praga-Południe, woj. mazowieckie

Tel.:

22 616 02 68

Faks:

22 616 02 68

E-mail:

biuro@fdds.pl

Www:

http://fdds.pl 

Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 6 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • bezpieczeństwo
  • dzieci
  • polityka społeczna
  • przeciwdziałanie przemocy
  • wychowanie