Przejdź do treści głównej

Jak zostać sławnym pisarzem?

autor(ka): Karolina Stankiewicz dla warszawa.ngo.pl
2017-11-15, 06:05
Piknik rodzinny na osiedlu Niedźwiadek w Ursusie (fot. Joanna Baczko)
211 złożonych wniosków. 122 zrealizowane projekty. Najwięcej w Wawrze. Podsumowujemy cztery lata inicjatywy lokalnej w Warszawie.

Inicjatywa lokalna to narzędzie umożliwiające współpracę mieszkańców miasta z samorządem lokalnym. Jeśli mieszkańcy mają pomysł na działanie w swojej okolicy czy społeczności i chcą aktywnie uczestniczyć w jego realizacji, mogą złożyć wniosek i otrzymać wsparcie ze strony Miasta. Nie jest ono finansowe, ale samorząd może zakupić usługi albo materiały, czy też podzielić się swoimi zasobami, jak sale czy sprzęt, by doprowadzić inicjatywę do skutku.

Ponad 70% zgłaszanych inicjatyw jest realizowanych

Od 2013 roku, kiedy w Warszawie weszło w życie zarządzenie, które określiło zasady realizacji inicjatywy lokalnej, udało się przeprowadzić 122 projekty na 211 złożonych wniosków. Początkowo duża część projektów była odrzucana przez dzielnice, bądź wycofywana. W latach 2013-2014 odrzucono 70% wniosków, w 2015 – 54%, a obecnie ta liczba spadła poniżej 30%.

– Wniosków jest coraz więcej, a mieszkańcy nauczyli się korzystać z narzędzia, jakim jest inicjatywa lokalna. Dlatego coraz więcej projektów jest realizowanych – mówi Aleksandra Żórawska, kierowniczka Zespołu Wzmacniania Wspólnoty Lokalnej działającego w Centrum Komunikacji Społecznej Urzędu m.st. Warszawy (CKS), który wspomaga aktywnych mieszkańców Warszawy.

Sąsiedzkie święta i ekologia

Składane przez mieszkańców wnioski są bardzo różnorodne, ale można wyróżnić dwa najpopularniejsze obszary działań. Jest to organizacja sąsiedzkich świąt – pikników, potańcówek, spacerów – oraz sfera ekologiczna, jak założenie ogródka sąsiedzkiego czy zazielenienie danej przestrzeni.

– Przy wsparciu inicjatywy lokalnej przez cztery sezony działał ogródek edukacyjny w Parku Kazimierzowskim – mówi Izabela Zalewska-Kantek z Fundacji Viridarium. – Miasto udostępniło nam teren, zakupiło narzędzia ogrodnicze dla dzieci i dorosłych oraz skrzynię na nie, kompostownik, beczkę na wodę, sadzonki roślin, nasiona i cebulki.

Średni koszt inicjatyw to od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Ale są też wyjątki.

– Najdroższą tegoroczną inicjatywą, jeśli chodzi o wkład miasta, był włochowski piknik edukacyjny – mówi Żórawska. – Duża sprawa. Łącznie cała ta inicjatywa, wraz z wkładem mieszkańców, była wyceniona na ponad 100 tys. zł. Natomiast miasto zakupiło towary i usługi za kwotę powyżej 40 tys. zł.

 

 

Najaktywniejszy Wawer

Z których dzielnic spływa najwięcej wniosków? Tutaj zaskoczenie:

– Od trzech lat mamy jednego niekwestionowanego lidera i to jest dzielnica Wawer – mówi Aleksandra Żórawska. – Wawer przetestował inicjatywę lokalną w 2015 roku, mieszkańcy zobaczyli, że to działa, i że można za pomocą tego niezbyt skomplikowanego narzędzia mnóstwo fajnych rzeczy zrobić.

Z czego to wynika? Wawer jest dużą dzielnicą, ale ma stosunkowo niewielu mieszkańców. Z uwagi na układ geograficzny ludzie żyją tam w mniejszych skupiskach – osiedlach. W związku z tym lepiej znają swoich sąsiadów. A to, zdaniem Żórawskiej, owocuje działaniem.

A które dzielnice składają najmniej wniosków? Bemowo, Białołęka oraz – kolejne zaskoczenie – Bielany i Żoliborz. Dwie ostatnie to bardzo aktywne społecznie dzielnice. Żoliborz może się pochwalić największym odsetkiem mieszkańców głosujących w budżecie partycypacyjnym. Co w takim razie sprawia, że inicjatywa lokalna nie cieszy się tam popularnością?

– Dzieje się tam wiele oddolnych rzeczy, ale przeważnie organizują je partnerstwa lokalne, albo mieszkańcy związani z jakąś okolicą. Ludzie są bardzo dobrze zorganizowani, ale być może po prostu nie potrzebują inicjatywy lokalnej, bo korzystają z innych narzędzi – mówi Joanna Baczko z Centrum Komunikacji Społecznej, która mieszka na Żoliborzu.

Od 30 do 60 dni na ocenę wniosku

Nie wszystkie wnioski są realizowane. Najczęstszą przyczyną ich odrzucenia jest czas realizacji. Dzielnica na ocenę wniosku ma od 30 do 60 dni. A mieszkańcy składają je po prostu zbyt późno. Jeżeli termin realizacji da się przesunąć, to jest on negocjowany z wnioskodawcą, ale bywa tak, że nie da się tego zrobić.

– Część osób myśli, że skoro już wszystko ma przygotowane i dopięte na ostatni guzik, to wystarczy, że złożą wniosek do urzędu i od ręki dostaną to, czego potrzebują – mówi Baczko. – Najczęściej myślą, że będzie to gotówka – ale tak nie będzie, bo miasto nie daje pieniędzy wnioskodawcom, tylko zakupuje konkretne przedmioty lub usługi, w związku z czym nie da się tego załatwić w krótkim terminie. Wynika to z obowiązujących przepisów prawa, a poza tym procedury wyłonienia oferenta zajmują co najmniej kilka dni roboczych.

Najtrudniej oszacować koszty

Przy wypełnianiu wniosku największy problem sprawia wycena.

– Najtrudniejszy etap to oszacowanie własnego wkładu i kosztów. To zajmuje dużo czasu. Trzeba najwięcej dokładności i uwagi temu poświęcić – mówi Agata Tomaszewska, która w ramach inicjatywy lokalnej regularnie tworzy projekty w dzielnicy Włochy.

A to dlatego, że trzeba sobie uświadomić każdą czynność, która będzie wykonywana w trakcie projektu i rozpisać ją jako wkład rzeczowy i wkład pracy społecznej. Wnioskodawcy nie zawsze umieją to zrobić, co sprawia, że czasem ich wnioski są niedoszacowane, a czasem przeszacowane. Ale mogą liczyć na wsparcie ze strony dzielnicowych koordynatorów.

– Zachęcam do składania wniosków – mówi Tomaszewska. – Pomagałam też kilku koleżankom w innych dzielnicach je wypełniać, bo mam pewne doświadczenie z inicjatywą lokalną. I planujemy już kolejny duży projekt na wiosnę.

 

4. urodziny

4. urodziny inicjatywy lokalnej były obchodzone z pompą, ale i z głową. Centrum Komunikacji Społecznej zorganizowało z tej okazji Kurs Inicjatywy Lokalnej. Mieszkańcy mogli dzięki niemu dowiedzieć się, jak organizować wydarzenia, jak je promować, jak stworzyć plakat i co wziąć pod uwagę przy przygotowywaniu posiłków na lokalne imprezy.

– Odbiór był bardzo pozytywny i wiele osób deklarowało, że chętnie na przyszły rok weźmie udział w takich warsztatach – mówi Aleksandra Żórawska.

Ograniczenia

Zarówno Żórawska, jak i Baczko, podkreślają, że ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, w której została zdefiniowana inicjatywa lokalna, daje wystarczająco dużo swobody do działania. W jednym wypadku okazała się jednak ograniczająca.

– Trafiły do nas do tej pory dwa wnioski, w których mieszkańcy chcieli sobie zrealizować warsztaty z pierwszej pomocy – mówi Żórawska. – A jest to obszar, którego ustawa akurat nie wymienia jako możliwy do zrealizowania w ramach inicjatywy lokalnej.

– Wymienione w ustawie obszary są dość szeroko pojęte, ale pierwsza pomoc się w nich nie mieści. Jeśli więc mieszkańcy chcą zorganizować na przykład warsztaty z pierwszej pomocy, to może być to część większej całości, ale nie temat przewodni – dodaje Joanna Baczko.

W 2017 r. Miasto wydało ponad 510 tys. zł

Pewnym ograniczeniem przy realizacji projektów, jest też to, że nigdy nie wiadomo, jaki budżet będzie potrzebny w danym roku. Wnioski o realizację inicjatywy lokalnej można składać przez cały rok, ale może się zdarzyć, że urząd dzielnicy nie znajdzie środków na jej realizację, nawet jeśli pomysł jest bardzo dobry.

– Jako CKS jesteśmy na to przygotowani o tyle, że dysponujemy rezerwą celową, która jest po to, by wspierać dzielnice w realizacji inicjatyw lokalnych – mówi Żórawska. – Ale, tak jak do 2016 roku ta rezerwa nie była wykorzystywana w całości, tak w połowie tego roku okazało się, że już ją wyczerpaliśmy do cna. A to dlatego, że wniosków jest dużo i w większości są pozytywnie rozpatrywane. W tym roku z naszych środków wydaliśmy ponad 510 tys. zł

Miasto jest jednak otwarte na zwiększanie rezerwy celowej. W przyszłym roku będzie dwukrotnie większa. Może jednak zdarzyć się tak, że i projektów będzie dwa razy więcej.

Im więcej projektów, tym lepiej. A najlepiej, jeśli wpisują się w lokalną specyfikę. Joanna Baczko mówi, że nie zawsze na pierwszy rzut oka dany pomysł jest dla koordynatora zrozumiały. Niektóre wymagają „wgryzienia” się w temat, by zrozumieć, dlaczego dla danej społeczności jest ważny.

Jak napisać "Dwanaście srok za ogon"?

– Pasją ludzi, którzy chcą realizować swoje projekty, bardzo łatwo się zarazić. Dlatego trudno mi wskazać jedną inicjatywę, z którą byłabym szczególnie związana. Wszystkie są dla mnie ważne.

Aleksandra Żórawska podziela to zdanie, ale wspomina jeden projekt, który jest jej bardzo bliski.

– Kiedy zaczynałam pracę z inicjatywą lokalną, jako koordynatorka na Ochocie, przyszedł do nas do urzędu bardzo sympatyczny chłopak i powiedział: „ Od dawna chodzę po parku Szczęśliwickim, od dzieciństwa obserwuję ptaki i sporo o nich wiem. Mam znajomych, którzy też się tym interesują, są grafikami po ASP. Chcielibyśmy przygotować ścieżkę edukacyjną o ptakach, które są w tym parku, zrobić do tego spacery”. To był jeden z pierwszych projektów zrealizowanych w ramach inicjatywy lokalnej. Ścieżka niestety jest regularnie niszczona, ale spacery wypadły fantastycznie. A ten chłopak, który był pomysłodawcą, zaczął coraz więcej pisać o ptakach. I w tym roku zdobył Nike czytelników. Bo to był Stanisław Łubieński, autor „Dwanaście srok za ogon”.


Dowiedz się, co ciekawego wydarzyło się w III sektorze. Śledź wydarzenia ważne dla NGO, przeczytaj wiadomości dla organizacji pozarządowych.
Odwiedź serwis wiadomosci.ngo.pl.




Poznaj ofertę SCWO: warszawa.ngo.pl/scwo



Źródło: inf. własna [warszawa.ngo.pl]
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Wyraź opinię 2 0

Skomentuj

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy

Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

  • aktywizacja
  • aktywność lokalna
  • rozwój lokalny
  • wspólnoty i społeczności lokalne
  • współpraca między organizacjami
  • współpraca z administracją